Doskonałe pomysły na pachnące buty

New Balance, Nike, Adidas, Puma...teraz każdy ma lub marzy, by mieć najnowszy model. Dziewczyny zamiast szafy pełnej szpilek, mają szafy pełne sneakersów w różnych kolorach. Projektanci prześcigają się w printach, wzorach i połączeniach kolorystycznych, a największe gwiazdy chętnie sygnują swoim nazwiskiem modele najnowszych "adidasów".





Tak więc kupujemy (za niemałe pieniądze) sportowe buty, idziemy na trening i upss...but już nieświeży, wilgotny i co teraz? Uprane tracą swój urok i brudzą się dużo szybciej. Kupować i nie nosić? kupować i nosić w foliowym ochraniaczu? oj, tak widziałam reklamę takiego cudeńka. Niektóre pralnie oferują czyszczenie takiego obuwia, ale co zrobić jak trening mamy codziennie? Raz w tygodniu oddawać do pralni?

Będąc w USA natknęłam się w sklepie New Balance na takie kulki zapachowe, które wkłada się do butów. Kulki są plastikowe i nie wiem co jest w środku, ale pachną bardzo ładnie. Zapach przechodzi też na buty. Dodatkowo kulka pochłania wilgoć. Nie widziałam u nas takich kulek, ale mogę zaproponować Wam inne rozwiązanie.




1. Skarpeta lub sakiewka z solą (ryżem, sodą) . Jak zdejmiesz buty wkładaj taką sakiewkę do buta. Wyciągnie wilgoć i nieprzyjemny zapach. Możesz ją odrobinę skropić jakimś olejkiem np. lawendowym. Pamiętaj jednak, by używać soli gruboziarnistej, by nie wysypywała się przez woreczek. Można też użyć sody oczyszczonej, ale trzeba mieć woreczek gęsto tkanego materiału. Tak samo możesz użyć suchego, nieugotowanego ryżu :)



2. Saszetki z silikonowymi kuleczkami - znajdziemy je w pudełkach z butami, czasem w nowych torebkach i plecakach. Ja takie saszetki zbieram i potem wkładam je w różne miejsca, gdzie nie chcę by dostała się wilgoć ( leki, pudła ze zdjęciami) Te saszetki od czasu do czasu warto przesuszyć na kaloryferze, lub w piekarniku. Wtedy znowu mają swoją moc pochłaniania wilgoci.





No i pamiętajcie, że żadna saszetka, czy zapachowa kulka nie zastąpi higieny :)


Kartka z kalendarza - lipiec 2017

Pewnie myślicie sobie, że się obijam. Całymi tygodniami nic nie piszę, ale to tylko dlatego, że w tym roku dużo wcześniej zaczęliśmy wakacje. To był nasz pierwszy rodzinny wyjazd do USA i wszystkie inne spawy zeszły na dalszy plan. Chyba nie muszę Wam opowiadać ile kosztowało nas to stresu i przygotowań. A koniec roku szkolnego jak zwykle obfitował w wiele kampanii i testów. Wszystko niestety zostanie opublikowane z opóźnieniem. Proszę więc o zrozumienie. Lipcowa kartka do pobrania na szczęście w miarę na czas. Zapraszam!




A jeśli macie dużo wakacyjnego planowania, to zapraszam do pobrania kartki z mojego plannera. Lipiec i sierpień do druku. Cały planner znajdziecie tu.