Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

Truskawkowe love Le Petit Marseillais

....Ja Monika - autorka bloga doskonalapanidomu.blogspot.com - Ambasadorka Le Petit Marseillais, uroczyście obiecuję sama sobie, że codziennie będę się cieszyć drobnymi, pozytywnymi chwilami, które mnie spotykają. I zamierzam z nich czerpać garściami. Zatroszczę się także o swoją skórę, aby była nawilżona i pachnąca. Będę korzystać  z dobrodziejstw natury, bogactwa jej składników oraz zapachów. Zobowiązuję się do zachowania uśmiechu i radości życia, którymi podzielę się ze swoimi najbliższymi. Skupię się na tym, co pozytywne, odnajdując radość i spokój nawet z najmniejszych codziennych rytuałach. Każdego dnia będę dbać o swoje dobre samopoczucie....

Narodziny bogini z morskiej piany...

Podobno Afrodyta wyłoniła się z morskiej piany niedaleko Cypru. Pływała po morzu w muszli. Jej ciało było piękne i nieskazitelne. Urodą przewyższała wszystkie inne boginie greckie. Morze Śródziemne i ukryte w nim składniki dodawały jej nieopisanego piękna.
Dziś te składniki dostępne są dla nas i możemy na własnej skórze wykorzystać ich pielęgnujące działanie. 

Witaj NIVEA!

Kto nie zna kosmetyków NIVEA? chyba nie ma takiej osoby. Ja od wielu lat używam kremu do twarzy - tego klasycznego w niebieskiej puszce. Kupuję sobie duże opakowanie i smaruję się nim do woli :) Używam go czasem do rąk, a czasem do twarzy. Ot taki uniwersalny krem do wszystkiego. Lubię jego gęstą konsystencję i zapach, który nie zmienił się chyba nigdy przez ostatnie 20 lat.



Ale ja nie o kremie :) W tym miesiącu otrzymałam do testowania szampon i odżywkę NIVEA Repair &Targeted care i tak naprawdę stwierdziłam, że oprócz tego kremu w puszce, nigdy nie kupowałam innych produktów tej marki. Nie wiem czemu... Myślałam, że nie ma marki szamponu, której nie używałam, a jednak jest. I tak oto z pewną dozą nieśmiałości sięgam dziś po Nivea i ....






Włosy myję codziennie, jest to mój rytuał, który po prostu pozwala mi się obudzić. I tak już od szkoły podstawowej. Codziennie też nakładam odżywkę, a raz w miesiącu robię sobie maskę na końcówki. Moje włosy są cienkie, ale jest ich sporo. Mam też dwie córy - młodsza ma włosy za pupę, a starsza za łopatki. Tak więc wyobraźcie sobie ile zużywamy miesięcznie szamponów. Co jakiś czas zmieniam szampon w poszukiwaniu tego idealnego. Czasem powracam do jakiejś ulubionej marki, a czasem mam otwarte w łazience 2 lub 3 różne. Kupuję produkty profesjonalne, apteczne, ale też te zwykłe dostępne w marketach.

Czego ja oczekuję od szamponu?

  •  musi ładnie pachnieć
  •  musi mieć wygodną w użyciu butelkę
  •  moje włosy po użyciu nie mogą być splątane
  •  musi dobrze nawilżać i chronić kolor
  •  powinien być na tyle delikatny, bym mogła używać go codziennie
  •  jego skład nie może przypominać tablicy Mendlelejewa, nie może zawierać parabenów


Czy NIVEA Repair &Targeted Care spełnił moje oczekiwania? Z całą pewnością muszę przyznać, że tak! i bardzo mocno mnie zaskoczył! Przede wszystkim pielęgnował moje włosy na co dzień i odbudowywał je od wewnątrz dzięki olejkowi makadamia. Natomiast  Eucertit chronił końcówki i zapobiegał łamaniu. Było to wręcz wyczuwalne, bo włosy po myciu były miękkie w dotyku i gładkie. Już po pierwszym użyciu ja i moje córki zauważyłyśmy znaczącą różnicę i poprawę kondycji włosów.



Bardzo przekonała mnie również odżywka. Dla kogoś kto myje codziennie włosy, napis na odżywce - spłucz po 2 minutach to jak wyrok stania pod prysznicem i czekania. Wiem... w tym czasie można poukładać kosmetyki, umyć kafelki, ale jednak wolę odżywkę, którą mogę spłukać od razu. Tą wystarczyło wmasować w włosy i bez zbędnego czekania po prostu spłukać. Momentalnie pod palcami czuć jak włosy robią się gładsze. Po wysuszeniu włosy nie są obciążone, ani się nie puszą. Są piękne i błyszczące. No i najważniejsze, że skóra głowy nie protestuje przez zmianę szamponu z aptecznego na drogeryjny. Czego chcieć więcej?



Dodatkowo na opakowaniu odkryłam malusieńki napis KERA DETECT co oznacza, że szampon i odżywka w swoim składzie są wzbogacone o wyjątkowy system połączenia pantenolu i keratyny. Tu chyba nikogo nie muszę przekonywać, że taki skład ma zbawienny wpływ na nasze włosy. Moje córki w końcu nie krzyczą przy czesaniu, że je ciągnę za włosy, bo teraz wszystko się świetnie rozczesuje.
W swoim składzie kosmetyki te zawierają dużo protein, dzięki czemu mają właściwości regenerujące i nareszcie posiadaczki długich włosów nie muszą się martwić o swoje końcówki.


Podsumowując w skrócie :

  •  skład bogaty w proteiny 
  •  zapach intensywny lecz ładny i nie męczący
  •  konsystencja  kremowo perłowa
  •  wygodne i poręczne opakowanie
  •  bardzo wydajny
  •  cena ok 9 zł za odżywkę 200 ml, a 6 zł za szampon 250 ml lub 9 zł za 400 ml.



Jeśli mnie już dobrze znacie, wiecie że polecam produkt tylko i wyłącznie godny polecenia, nie ważne czy go dostałam czy kupiłam. Te produkty testowałam dzięki Blog Recommend i nie żałuję ani jednego mycia, nawet zdążyłam dokupić drugi zestaw. Dodatkowo jeśli włosomaniaczka ANWEN jest ambasadorką tego szamponu, to jestem spokojna o swój wybór!
Dajcie znać w komentarzach, czy skusiłyście się na NIVEA, czy znacie, czy używacie. Wiem, że tych szamponów jest cała gama, może coś polecicie?





Bio - Oil rycerz na białym koniu czy przebieraniec?

W wakacje miałam przyjemność testować wiele różnych kosmetyków. Odkrywałam nowinki koreańskie, polskie i rosyjskie. Dziś jednak chciałabym podzielić się z Wami opinią o kosmetyku już znanym i lubianym, a przez niektóre z Was niestety niedocenianym.
Pierwszy raz z olejkiem Bio - Oil spotkałam się w reklamach telewizyjnych, ale ponieważ bardzo sceptycznie podchodzę do tego rodzaju leków na całe zło, nie zamierzałam go kupować. Gdy okazało się, że mam możliwość wypróbowania go na własnej skórze, chętnie z niej skorzystałam.


Co o olejku Bio Oil mówi producent ?

Bio - Oil jest to specjalistyczny produkt do pielęgnacji skóry o różnych potrzebach. Opracowany specjalnie, by poprawić wygląd blizn, rozstępów i nierównomiernego kolorytu skóry. Innowacyjna receptura zawiera unikalny skadnik PurCellin Oil dzięki czemu olejek jest lekki i nietłusty, zapewniając jednocześnie łatwiejszą absorpcję składników odżywczych zawartych w witaminach i wyciągach roślin.

Olejek w swoim składzie zawiera :

  • olejek z nagietka
  • olejek lawendowy
  • olejek rozmarynowy
  • olejek rumiankowy
  • witaminę A i E
pozostałe składniki możecie znaleźć na stronie produktu - tutaj


Zalety i działanie :
  • zapewnia nawilżenie skóry odwodnionej
  • zawiera witaminy i olejki
  • doskonały do stosowania na ciało i twarz
  • Szybko się wchłania
  • Jest hipoalergiczny
  • jest idealny dla skóry wrażliwej
  • doskonały jako olejek po opalaniu
  • poprawia wygląd istniejących i nowych blizn (nie usunie ich na stałe)
  • zmniejsza prawdopodobieństwo występowania rozstępów w ciąży i okresie dojrzewania czy nagłego wzrostu, rozjaśnia występujące rozstępy
  • wyrównuje kolor skóry
  • wygładza skórę starzejącą się


A co myślę ja na temat tego produktu?

Na samym początku oczywiście zasięgnęłam opinii w internecie. Było jej sporo. Równie dużo było opinii negatywnych jak i pozytywnych.
Wypróbowałam go na trzech polach - do  nawilżenia odwodnionej skóry, na rozstępy i na nierówny koloryt skóry.

1. W pierwszym przypadku byłam zaskoczona dosłownie już od pierwszego użycia. Olejek się bardzo dobrze nakłada na skórę, pięknie pachnie i mimo iż jest tłusty to szybko się wchłania. Stosowałam go codziennie na noc. Skóra stała się bardziej jędrna i nie mam już problemów z suchymi miejscami na czole czy polikach. Jeśli przy okazji kuracji tym olejkiem pijemy sporo wody i dbamy o dietę, to efekty będą większe niż myślicie.

2. W przypadku rozstępów sprawa wygląda ciut inaczej. Moje rozstępy po dwóch ciążach można usunąć jednie piłą mechaniczną, więc Bio Oil testowała 13 letnia dziewczynka na rozstępy, które powstały u niej w wyniku szybkiego wzrostu. Tu nasze zaskoczenie było spore, bo czerwone rozstępy dosłownie po kilku dniach zjaśniały. Trzymam jednak kciuki za dalsze leczenie, bo w tej chwili jest za wcześnie, by przerywać stosowanie olejku, ale efekty już są, a to najważniejsze!
Nie liczcie jednak, że ten olejek usunie Wasze rozstępy raz na zawsze, bo jest to po prostu niemożliwe.

3. W trzecim przypadku użyłam olejku Bio Oil na wyrównanie kolorytu skóry. Smarowałam swoje piszczele przez okres dwóch miesięcy, bowiem mam na skórze bardzo duże przebarwienia po przebytej chorobie. Lekarze mówili mi, że blizny po rumieniu guzowatym zostaną  na skórze całe życie, ja jednak odnoszę wrażenie, że są dużo jaśniejsze i mniejsze. Dokupiłam większe opakowanie i dwa razy dziennie wcieram olejek w skórę. Mam nadzieję, że na przyszłe wakacje po przebarwieniach nie będzie ani śladu!

Produkt ten ma też wady :
- opakowanie - Jest niewygodny w użyciu. Buteleczkę trzeba odkręcić a potem mając tłuste ręce zakręcamy, wypada nam korek, wyślizguje się butelka i scenariusz dalszy już znamy. Butelka powinna mieć pompkę, więc mam nadzieje, że producent kiedyś o tym pomyśli.
- odrobinę zapycha pory na twarzy - nie bardzo znam się na składach kosmetyków, ale wydaje mi się, że to wina parafiny.


Bio - Oil Jak każdy taki kosmetyk wymaga długotrwałego i systematycznego używania minimum 3 miesiące. Nie wierzcie w opinie kobiet, które użyły olejku kilka razy i nie widząc rezultatów powiedziały, że jest on do niczego. Spróbujcie i przekonajcie się na własnej skórze, ale dajcie mu i sobie więcej czasu. Bio - Oil zrewanżuje się tylko wytrwałym :)




Obiecajcie mi, że zanim skrytykujecie jakiś kosmetyk lub lek, sprawdźcie czy używacie go zgodnie z ulotką. Ja już wiem czy Bio - Oil uratuje moją skórę, czy tylko udaje. A czy Wy znacie już odpowiedź na tytułowe pytanie?
Wpis nie jest artykułem sponsorowanym. Jest moją obiektywną opinią na temat używanego produktu.

Moje majowe doskonałości kosmetyczne

Od jakiegoś czasu mam przerwę w kupowaniu boxów kosmetycznych. Po pierwsze Memebox zaprzestał wysyłki do PL, po drugie beGlossy i ShinyBox ostatnio straszą nudą i drogeriowymi markami, a po trzecie mam spory zapas kosmetyków do wykorzystania. Oczywiście przez chwilę pokusiłam się i zamówiłam pudełko Inspired By Kasia Tusk, ale po zobaczeniu zawartości czym prędzej odesłałam je z powrotem.

Kosmetyki nadal kupuję i pewnie będę kupować, bo ciągle szukam idealnego kremu, płynu a teraz dodatkowo musiałam wprowadzić większy filtr.
W tym miesiącu przedstawię Wam moje majowe hity. Postaram się od czasu do czasu pochwalić się moimi ulubieńcami. Na produkty niedoskonałe nie ma tu  miejsca :)





Ostatnio była jakaś akcja i otrzymałam kilka próbek kremu Loreal Skin Perfection. Już po pierwszym użyciu stwierdziłam, że muszę go kupić. Producent obiecuje, że skóra będzie optymalnie nawilżona, wygładzona i jedwabiście miękka. Pory mają być zmniejszone i widocznie zredukowane zaczerwieniania. I wiecie co? Rzeczywiście tak jest! Jeszcze nigdy nie miałam tak dobrego kremu, a proszę mi wierzyć, kupiłam ich w życiu sporo ;) Krem jest zamknięty w ślicznym szklanym słoiczku w kolorze fuksji. Ma delikatną konsystencję, nie natłuszcza ale film na skórze jest wyczuwalny. Bardzo ładnie pachnie. Mam bardzo suchą skórę i podrażnioną, a to co on zrobił to można nazwać dosłownie cudem :)







Drugi kosmetyk, który chciałabym Wam polecić to Multifunkcyjny krem korygujący do ciła CC Color Control 10 w 1 Bieleda.To produkt, który jest na naszym rynku już od ponad roku i używałam go w zeszłe wakacje. W tym roku znowu postanowiłam kupić nowe opakowanie i cieszę się, że go mam.
Jest to krem, który łączy w sobie właściwości korektora do ciała i pielęgnacyjne balsamu. Po wyciśnięciu na dłoń wygląda bardzo ciemno, ale po nałożeniu na nogi daje niesamowity efekt. Dopasowując się do karnacji nie odcina się od naszego koloru skóry, maskuje pajączki, siniaki, blizny. Ujednolica kolor skóry, nawilża ją a rozświetlające mikropigmenty powodują, że skóra odbija światło i ma naturalny blask. W końcu nie straszę bladymi nogami, przy założeniu spódnicy w gorące dni.




Ostatni kosmetyk, z którego jestem tak bardzo zadowolona, że aż postanowiłam napisać ten post, to dwufazowy płyn do demakijażu Biphasc Elisir PUPA. Dostałam go, więc tak naprawdę nie wiem nawet czy jest dostępny i w jakich sklepach. Jest to płyn do zmywania makijażu, a także nadaje się do mycia całego ciała! Olejek w nim zawarty idealnie usuwa nawet wodoodporny tusz, nawilża skórę, a pachnie tak pięknie, że mogę go używać dosłownie non stop. Mogę szybciutko (dosłownie jednym wacikiem!) zmyć makijaż, a za chwilę wskoczyć z nim pod prysznic i umyć całe ciało.

Nie przejdźcie nigdy obojętnie koło tego kosmetyku. Może wpadnie Wam kiedyś w oko w jakiejś promocji ( np. z tuszem do rzęs). Znajdziecie go najszybciej w małych prywatnych drogeriach lub na allegro.


Jesteście ciekawi co będzie moim mega hitem czerwca? Ja już go znalazłam!ale o tym dopiero w lipcu.

Ampresand, który jest w tle zdjęć zrobiła  Kasia z Twoje DIY :) Jeszcze raz dziękuję!





Koniec Memebox :(

Niestety nastał ten dzień i Memebox ogłosił koniec wysyłki do Polski i innych krajów. Będą wysyłać tylko do Chin, Koreii i USA. W tej chwili mój link afilacyjny działa tylko do  jutra, a meme wysyła pudełka tylko do 10 lutego. Dziś macie ostatnią szansę na kupno pudełeczek, zwłaszcza że teraz są w promocyjnych cenach. Wystarczy kliknąć w baner poniżej.


MEMEBOX COLOR BOX #4, #5, #6

W październiku skusiłam się na promocję w MEMEBOX i kupiłam 3 boxy z kolorówką. Za dwa zapłaciłam 15$ a trzeci był gratis. Nie będę opisywać produktów, ponieważ jeszcze ich nie przetestowałam. Moja paczka bardzo długo zatrzymana była na cle i zamiast dostać ją w ciągu 3 dni, otrzymałam ją prawie po miesiącu.
Boxy Colorbox opiszę wszystkie razem, ponieważ zawierają tylko po 4 kosmetyki, oczywiście wszystkie pełnowartościowe.

#4 ELECTRIC BRIGHT- w tym pudełku otrzymałam produkty VIVITO.



MEMEBOX Super Box #73 Natural Makeup i styczniowy kod zniżkowy!

Ostatnio troszkę zaniedbałam bloga i wpisy dotyczące pudełek. Postaram się szybciutko przedstawić moje ostatnie boxy.
Ten kupiłam w promocji, przy zakupie boxa z eliksirami , więc nie był to box jakoś specjalnie wybrany. Nie mniej jednak stwierdziłam, że kolorówka koreańska jest równie godna uwagi jak i kosmetyki pielęgnacyjne.


Memebox Special #63 Skincare elixir

Kto nie chce mieć jaśniejszej, zdrowszej, rozświetlonej skóry? Ja bardzo chcę, dlatego zamówiłam sobie pudełko memebox z eliksirami. Liczyłam na jakiś jad pająka lub węża i nie pomyliłam się. Zobaczcie co otrzymałam.



Memebox kody rabatowe!

Zanim uzupełnię wpis o pudełka, które otrzymałam, chcę szybciutko podzielić się z Wami kodami rabatowymi na 5$

- przy zakupach na 30$ i więcej wpisz ZHRAFN
- przy zakupach powyżej 100$ automatycznie naliczy się 5$ zniżki
- przy zakupach powyżej 150$ automatycznie naliczy się 10$ zniżki

Chcesz kupić memebox to klikaj TUTAJ !Ja w tym miesiącu dostałam Eliksiry i naturalny makijaż. Recenzja wkrótce!




beGlossy by MAFFASION - listopad 2014

Długo wyczekiwane pudełko beGlossy by Maffashion już w moich rękach. Wpis oczywiście pojawia się po przetestowaniu kosmetyków, a nie w dniu otrzymania boxa, bo chodzi o recenzje kosmetyków, a nie opis samej zawartości.

W tym miesiącu już sam widok pudełka powoduje, że się uśmiecham, bo jest po prostu śliczne. Zawartość przygotowała, a raczej śmiem twierdzić, że jedynie zaakceptowała sama MAFF. Jeśli ktoś nie wie kto to szybciutko w jednym zdaniu napiszę, że jest to bardzo śliczna, młoda lecz z dużym doświadczeniem -  blogerka modowa potocznie zwana szafiarką - Julia Kuczyńska.


MEMEBOX PRINCESS EDITION #2 Sleeping Beauty

Tym razem nie musiałam biec na pocztę, bo listonosz przyniósł mi pudełeczko do domu. Zamówiłam je już dosyć dawno, ale wysyłka odbywała się dopiero w październiku. Przyszła moja "Śpiąca Królewna". Z księżniczkowej serii była jeszcze "Roszpunka" z produktami do włosów i "Śnieżka" z produktami rozjaśniającymi, rozświetlającymi i poprawiającymi koloryt skóry.
W moim pudełku "Śpiąca Królewna" powinnam dostać produkty, które działają na skórę podczas snu. A czy tak było? Sprawdźcie same :



Zrelaksuj się - beGlossy październik 2014

Za oknami piękna, złota jesień. Dla niektórych czas smutku i nostalgii, a dla niektórych czas przesilenia i zmęczenia.
beGlossy przygotowując październikowe pudełko, skupiło się na naszym relaksie pachnącym pyszną czekoladą. Odsuńmy jesienną depresję w siną dal. Otulmy się kocem i z kubkiem gorącej herbaty odpocznijmy przy książce, a następnego dnia pobiegnijmy do parku porzucać się liśćmi. Cieszmy się ostatnimi promieniami słońca, bo przed nami długa zima.

W październikowym beGlossy niespodziewanie aż 6 pełnowymiarowych produktów. Jesteście ciekawe?



Memebox special #35 Moisture surge - nawilżanie

Jest! Jest mój Memebox. Przyleciał do mnie w ciągu 8 dni od wysyłki. Spieszyłam się po niego na pocztę, wywaliłam się na rowerze, nabiłam sobie mega wielkiego siniaka, ale warto było, warto.
Gdy otworzyłam cudownie różowe pudełko, zobaczyłam 6 pełnowymiarowych kosmetyków, a tak naprawdę to 8, ale o tym dalej :)



Czas dla urody - beGlossy wrzesień 2014

Może należę do nielicznych, ale uwielbiam jesień. Jej zapachy, jej smaki i ciszę jaka nastaje po wesołych i gwarnych wakacjach. Jesień to także czas uspokojenia naszej cery, zmęczonej słonecznymi kąpielami, to czas na powroty do szkoły, pracy....rzeczywistości.
beGlossy chce, by wrzesień poświęcić dla urody, na testowanie nowości kosmetycznych, pielęgnację włosów i ciała. Moja skóra nie jest zmęczona słońcem, ale chętnie zarezerwuję sobie kilka wieczorów tylko dla siebie z nowym pudełkiem beGlossy.

I co my mamy we wrześniu w naszym ulubionym boxie? 6 kosmetyków z czego  3 pełnowmiarowe, 1 limited edytion i tak naprawdę to większość nowości.


Memebox - koreańskie beauty boxy bez subskrypcji

Beauty boxy przyjęły się w Polsce na dobre. Mamy beGlossy, Shinybox, Face&Look, Pink Joy. Na świecie jest bardzo dużo firm, które sprzedają beauty boxy, ale niestety niewiele z nich możemy zamówić do Polski. Na szczęście MEMEBOX wysyła pudełka i do nas.


beGlossy Sierpień 2014 - Letnie orzeźwienie

beGlossy sierpniowe pudełko przygotowało tak, by pamiętać o wakacjach, beztroskich chwilach, zachodach słońca nad morzem i dniach przepełnionych słońcem i radością. Rety, a ja już dwa lata nie byłam latem na urlopie! tak czy siak, pudełko przypadło mi do gustu. Za samą oprawę graficzną daje już wielkiego plusa, bo lubię jak pudełka nie są nudne. Pierwszy raz tak naprawdę udało się dopasować zawartość do wyglądu pudełka, ale nie do tematu. W sierpniu mamy Letnie Orzeźwienie! choć moim zdaniem to orzeźwiającego prócz zapachu tu nic nie znajdziemy.



Shinybox sierpień 2014

Oj, jak ja lubię takie dni, dni pełne prezentów i niespodzianek. Najczęściej takim dniem są urodziny, ale w tym miesiącu niestety urodzin nie mam, gwiazdki też nie, a i imieniny już dawno były. Na szczęście ShinyBox i beGlossy postarały się, by ten dzień był wyjątkowy. Kurier dostarczył dwa boxy w odstępach godziny. Niczym małe dziecko zabrałam się do rozpakowywania i od razu do testowania kosmetyków. O to moje pierwsze wrażenia.



Summerstory by ShinyBox lipiec 2014

Lipcowy ShinyBox wywołał wiele skrajnych emocji. Jedni byli bardzo zadowoleni, a inni komentowali na facebooku, że rezygnują z subskrypcji. ShinyBox przez cały miesiąc zapowiadał na swoim fanpage, że lipcowa edycja sprawi, że będziemy czuły się piękniejsze niż zwykle. Kosmetyki miały nam zapewnić piękny makijaż, ożywioną cerę, zmysłowe usta, zrelaksowane ciało i zadbane paznokcie. Sprawdźmy co tak naprawdę znalazło się w pudełku i czy warto zostać przy subskrypcji. Rozpoczynamy SUMMERSTORY by ShinyBox.

Lipcowy beGlossy Summertime

Lipcowe pudełko przyszło dosyć późno. Czekałam na nie z wielką niecierpliwością, bo po czerwcowych świetnych boxach liczyłam, że znowu będę zadowolona. Przez moment poczułam się zawiedziona, ale jak zaczęłam po kolei wypróbowywać produkty, od razu zmieniłam zdanie.


W lipcowym BeGlossy znajdziemy 5 kosmetyków z czego dwa są pełnowymiarowe. Wielu z Was na pewno przydadzą się na wakacyjne wyjazdy. Zapraszam do lektury. Ja już mam swoje hity :)