Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brait. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brait. Pokaż wszystkie posty

Odświeżacz, który pachnie tak samo ładnie jak wygląda

Wiosna przez kilka dni zaglądała w moje okna. Zaprosiła do sprzątania szaf, porządku na tarasie. Niestety dziś znowu jest szaro - buro, ale mam dla Was mały teścik, który jest miły nie tylko dla oka, ale i dla nosa.

Od pewnego czasu mam przyjemność testować produkty Brait. Były już recenzje kostek do wc, odświeżaczy w patyczkach, a dziś przedstawię Wam pachnący kwiat - Brait Magic Flowers. Dyfuzor w formie kwiatu, dostępny jest w naszych sklepach w trzech zapachach i kolorach.

- żółty - o zapachu kwiatów orientalnych
- fioletowy - o zapachu kwiatów lotosu
- czerwony - o zapachu czerwonej róży

Po rozpakowaniu pudełeczka i otwarciu butelki musimy  kwiat umieścić  tak, by jego łodyga zamoczona była w pachnącym płynie. Z dnia na dzień płatki nasiąkają olejkami eterycznymi i kwiatek zaczyna zmieniać kolor oraz mocniej pachnie. Dzięki zwiększonej powierzchni odświeżacza z płatków uwalnia się zapach sukcesywnie. Nie jest zbyt intensywny, ale też nie jest za delikatny.
Taki dyfuzor może być niewątpliwie ozdobą w pokoju, biurze czy łazience. Mój rozkwitał i umilał mi czas swoją obecnością  przez cały miesiąc.








Odświeżacze do powietrza nie są już tylko obrzydliwymi pudełeczkami z żelem, które chowaliśmy w zakamarkach swojego mieszkania. Teraz są designerskie i cieszą oko. Każda z nas znajdzie coś dla siebie wybierając odświeżacz pod kątem koloru lub zapachu. Ja teraz wybiorę fioletowy a Wy?


Dziękuję agencji Pr-imo za możliwość przetestowania tego magicznego kwiatka.



Patyczki zapachowe - odświeżacz doskonały!

No i zaczęło się. Świąteczne zapachy przepełniają mój dom. Rano bigos, potem pierniki. Szału można dostać. Jestem zapachowcem, większość rzeczy poznaję po zapachach. Moje wspomnienia przywołują zapachy, a nie obrazy. Święta to dla mnie zapach kompotu z suszu i pomarańczy, ale niestety też smażonej ryby i duszonej kapusty. Nie mieszkam w 300 metrowej willi, nie mam oddzielnej kuchni w drugim budynku. Wszystko na przestrzeni kilkudziesięciu metrów, więc nie sposób, by w sypialni nie pachniało tym co gotuję.
Lubię jak w moim domu pachnie, ale nie jak w restauracji, ale jak w domu. Nie chcę, by goście wchodząc do mnie mówili " ooo bigos gotujesz? już przed drzwiami pachniało!" Chcę, by każdy kto do mnie wejdzie poczuł przyjemny zapach lawendy, kwiatów. Zapach, który nie będzie go drażnił i przypominał o porze posiłku.

W agencji Pr-imo wiedzą, że lubię te wszystkie pachnące cudeńka do domu, bo już nie raz otrzymałam od nich pachnącą paczuszkę. Ta jednak urzekła mnie niesłychanie!


Pachnące patyczki- brzmi dziwnie, ale za to jak pachnie!

Dziś otrzymałam  przepięknie pachnącą przesyłkę. Rozpoczynam testy z Brait i ich pachnącymi patyczkami. Znacie? Używacie? Ja chyba będę miała nowego ulubieńca :)

Wyniki testów za jakiś czas. W salonie pachnie Home Garden, a w sypialni Relaxing Lavender. Cudo!