Polowanie na muszki owocówki

Każda pora roku ma swoje uroki, ale też każda ma swoje zmory. Latem najbardziej irytują mnie komary i muszki owocówki. Z komarami jakoś sobie radzę, ale muszki....Nie wiem dokładnie co to za rodzaj robaczka, bo nie znam się na tym zupełnie, ale przychodzi taki moment, że w kuchni mamy całe roje tych okropnych fruwadełek. Siadają na owocach, a nie daj Boże wyrzucić do śmieci ogryzki jabłka, pestki po brzoskwiniach lub skórki od bananów to będziemy mieli zaraz całą chmarę.

Wiem, że szukacie w internecie sposobów na pozbycie się tych natrętów. Szklanka z octem? Szklanka z wodą i miodem? Lep na muchy?

Któregoś razu suszyłam śliwki w suszarce do owoców...wiecie jak to się skończyło? Przyleciały do mnie wszystkie muszki owocówki z okolicy, zwołały swoje rodziny i przysiadły na moim oknie, czając się co i raz na choćby kawałeczek czegoś do jedzenia. Może być cytryna! a co tam, im smakuje wszystko.
Moja cierpliwość się skończyła, bo miałam je na szybie, latały po kuchni, siadły nawet na lustrze w łazience. Miałam chwilę na przetestowanie wszystkich internetowych sposobów i wiecie co? Wszystkie są do bani. Działa tylko jedna rzecz. Wszystkie te fruwające maleństwa należy odkurzyć odkurzaczem! Urządziłam im takie polowanie w kuchni. Nie zakładajcie tylko szczotki na końcówkę, sama rura wystarczy. Powoli podchodzę i wciągam je po kolei. One fruwają dosyć wolno, więc można je wciągnąć nawet w locie. Wierzcie mi, nie znajdziecie lepszego sposobu.


Pamiętaj :
- wyrzuć wszystkie nadgniłe owoce
- schowaj pozostałe owoce, przykryj, zamknij w przeznaczonych do tego pojemnikach
- wyrzuć śmieci
- odkurz fruwające owady
- powtórz to za jakąś godzinę, bo na pewno część uciekła :)


Aby muszki nie pojawiły się ponownie należy przestrzegać pewnych zasad:

- śmieci wyrzucaj częściej niż zwykle, zwłaszcza zmieszane. Jeśli masz tam skórki po owocach, wyrzucaj je tego samego dnia
- nie zostawiaj na blacie w kuchni soków, brudnych szklanek czy kieliszków po winie. Nawet przekrojona papryka bardzo kusi muszki owocówki, a i pokruszonej słodkiej chałki też nie odmówią.
- dbaj o porządek, przecieraj blaty, myj naczynia. Nie pozwól, by coś stało brudne w kuchni.
- staraj się nie trzymać na wierzchu owoców i słodkich warzyw




Obłędnie pysznie czekoladowe Soft Elcairs

Te cukierki powinny być zakazane! Normalnie powinny być nielegalne i sprzedawane tylko gdzieś spod lady, przez dealerów cukierków, czy innych fanatyków rzeczy zabronionych. To są cukierki, których nie można normalnie posmakować. Nie da się zjeść jednego i odejść do swoich obowiązków. Siadasz jak głupia i odwijasz papierek za papierkiem, wkładasz do buzi cukierek za cukierkiem. Wiesz, że nie wypada, wiesz że już nie powinnaś, ale bierzesz następnego, spoglądając tylko kątem oka ile zostało w opakowaniu. To jakiś obłęd! Jestem na siebie zła, bo nie chciałam podzielić się z nikim, a przecież miałam przygotowane paczki dla znajomych. Zjem je wszystkie i będę płakała? czy poczekam aż moje koleżanki zjedzą i zadzwonią jak bardzo mnie nie lubią, bo dałam im coś czego zjeść nie powinny, a zjadły wszystko i jeszcze poszły kupić następne?

Tak, te cukierki stanowczo powinny być zakazane! Są obłędnie pyszne, słodkie i miękkie. Po rozgryzieniu wypływa z nich przepyszna czekolada. Przywołują na myśl rozkoszną słodycz. Jesz i nie możesz przestać, tak jak ja nie mogę przestać o nich pisać. Mogłabym tak godzinami przywoływać ich smak i delikatność.


Werther's Original Soft Eclairs to nowy smak z rodziny Werther's Original. Są karmelowe z nadzieniem czekoladowym. Nie można przejść obok nich obojętnie. 
Ja zawsze lubiłam tę markę. Każdy nowy ich produkt jest o niebo lepszy od poprzednich, choć zawsze uważałam, że nic nie może być lepszego od "wertersów" A jednak! Teraz to już przeszli samych siebie! Nie powiem już ani słówka więcej. Spróbujesz na swoją odpowiedzialność, bo może przepadniesz tak jak ja...

#rekomendujto #swiatkarmelu #softeclairs #werthersoriginal 

Odkurzacz doskonały - Philips SpeedPro Max

Piaskownica...zmora wielu rodziców. Wraca taki dzieciak z podwórka, zdejmuje buty i wysypuje całą zawartość w przedpokoju. Potem jeszcze troszkę w kieszeniach, w nogawkach, a czasem nawet w kapturze. Wyciągasz odkurzacz, kabel, rurę...odkurzasz szybko, składasz odkurzacz, rurę, zwijasz kabel. Mija kilka godzin, dziecko znowu wpada na chwilę po picie i znowu wysypuje się z niego pół ciężarówki piachu...I co? znowu odkurzacz? czy może olewasz i zostawiasz skrzypiący piach na podłodze?
Ja odkurzam, ale teraz odkurzam z przyjemnością. Mogę odkurzać co pięć minut! a co tam! mogę odkurzać cały dzień, świątek, piątek i niedzielę (tak wiem, w niedzielę się nie odkurza) Mogę odkurzać wieczorem i rano, w piżamie i w kiecce. A to tylko dlatego. że już nie muszę przynosić wielkiego odkurzacza, składać rury, wyciągać kabla. Odkurzam leciutkim i poręcznym odkurzaczem akumulatorowym!

Piorę, pierzemy, pierzecie, piorą...

Jak często pierzecie swoje rzeczy? Ja czasem odnoszę wrażenie, że pracuję w pralni. Pralka chodzi dosłownie codziennie. Czasem zastanawiam się, czy ktoś przypadkiem nie podrzuca mi swoich rzeczy do prania, bo piorę i piorę jak by w moim domu mieszkało co najmniej 20 osób. Tylko teraz pytanie - czy piorę za często? czy powinnam prać rzeczy dopiero jak widać i czuć na nich brud?
Postanowiłam troszkę zagłębić się w tym temacie i rozwiać Wasze i swoje wątpliwości.

Jak często pierzemy nasze rzeczy?

Pachnące usuwanie magicznej plasteliny

Ten post powstał przypadkiem, bo wcale go nie planowałam. Moja córka pewnie też nie miała w planach ubrudzić magiczną plasteliną koca, tiulowej spódnicy, wykładziny, piżamy i prześcieradła i pufy! Na dodatek w kolorze bardzo intensywnego turkusu! Uwielbiam jak moje dziecie ma zajęcie, ale niektóre z nich przynoszą matce spore wyzwania. Przed takim stanęłam właśnie dziś.

Magiczna plastelina to cudowny wynalazek, potrafi zająć dzieciaki na wiele godzin. Niektóre świecą w ciemności, a inne przyciągają metal (plasteliny oczywiście :) Plastelina mojej córki była po prostu śliczna - metaliczna. Jak zobaczyłam pozostałości plasteliny na ubraniach i w pokoju to odruchowo niektóre rzeczy wrzuciłam do zamrażalki z nadzieją, że jak plama zamarznie to będzie można ją wykruszyć. Niestety nie....to nie działa.

Przeczesałam swoje zapasy różnorakiej chemii gospodarczej i natknęłam się na Orange Solvent. Środek, którego używa się do usuwania plam z pasty cynkowej, cementu, plam z jodu, gipsu. Można nim też usuwać naklejki, etykiety i stary klej z różnych powierzchni. Usuniemy nim plamy z oleju z dywanów i tapicerki, śladów pisaków i markerów. A od dziś również z magicznej plasteliny! Dobrze, że miałam go w domu, bo ostatnim razem jedna bluzka wylądowała w koszu. Dziś jednak mama - plastelina 1:0

Szukajcie go w sklepach internetowych. Cena ok 76 zł ale wystarczy Wam na kilka lat i nie raz uratuje ubrania, meble czy wykładziny. Ja plamy usunęłam po prostu wacikiem, a w całym domu pachnie pomarańczami!



Post nie jest sponsorowany :) a rada warta bardzo dużo, bo nie jedna mama poddała się w walce z magiczną plasteliną. Polecam!



Kalendarz na rok 2018 - cały do druku

Witajcie w nowym roku! Styczeń jak zwykle jest miesiącem planowania, postanowień i podsumowań. Rozpoczynamy nowe plannery, notujemy i zapisujemy wszystko ładnie i kolorowymi długopisami. Natchnione zdjęciami w pintereście chcemy mieć najładniejszy i najlepiej zagospodarowany notes. A jak będzie? zobaczymy. Póki co w styczniu mamy moc i dużo zapału, tylko od nas zależy na ile nam go wystarczy. Ja znając siebie i swój słomiany zapał, postanowiłam w tym roku stworzyć od razu kartki z kalendarza na cały rok, więc jeśli chcecie pobrać je wszystkie to zapraszam!
Św. Mikołaj spełnił moje marzenie i przyniósł mi w prezencie nowy komputer, więc w tym roku będę pisać systematycznie, ale kartki z kalendarza mam już z głowy i już czas wymyślić coś nowego. Życzę Wam i sobie wytrwałości we wszystkich postanowieniach!

Kartka z kalendarza - Grudzień 2017

Ja wiem, że zepsuty laptop nie usprawiedliwia mnie i przez te kilka dni spóźnienia zapewne ktoś zamiast mojego kalendarza wydrukował sobie inny...chlip chlip... mam tylko nadzieję, że Mikołaj przyniesie mi pod choinkę nowy sprzęt, abym  mogła spokojnie prowadzić bloga. W tej chwili mogę tylko ubolewać nad złośliwością rzeczy martwych (tak...suszarka do włosów też mi się popsuła...)
W grudniu wrzucam tylko jedną kartę, bo nie udało mi się zrobić nic więcej. Dodałam też listy i kartki z plannera, może ktoś wykorzysta.
Jeśli chcecie poczytać o przedświątecznych przygotowaniach i porządkach zapraszam tutaj :)

Truskawkowe love Le Petit Marseillais

....Ja Monika - autorka bloga doskonalapanidomu.blogspot.com - Ambasadorka Le Petit Marseillais, uroczyście obiecuję sama sobie, że codziennie będę się cieszyć drobnymi, pozytywnymi chwilami, które mnie spotykają. I zamierzam z nich czerpać garściami. Zatroszczę się także o swoją skórę, aby była nawilżona i pachnąca. Będę korzystać  z dobrodziejstw natury, bogactwa jej składników oraz zapachów. Zobowiązuję się do zachowania uśmiechu i radości życia, którymi podzielę się ze swoimi najbliższymi. Skupię się na tym, co pozytywne, odnajdując radość i spokój nawet z najmniejszych codziennych rytuałach. Każdego dnia będę dbać o swoje dobre samopoczucie....

Czy sprzątanie może być hygge?

W ciągu ostatnich dwóch lat, internet i księgarnie zalały książki o hygge. Ludzie dwoją się i troją w poszukiwaniu swojej receptury na chwile szczęścia. Hygge to coś czego się nie da sklasyfikować w jednej definicji. To stan umysłu, to otoczenie, miejsce, chwila. Samo słowo wywodzi się z norweskiego - dobre samopoczucie, ale dla każdego hygge jest czymś innym. Dla jednych będzie to odpoczynek pod kocem z kubkiem kawy w ręku, a dla innych oglądanie zachodu słońca nad morzem. Spacer w lesie lub po prostu widok śpiącego dziecka w łóżeczku. Każdy z nas ma prawo znaleźć swoje hygge i nie ważne w czym, ważne by dawało nam chwilę szczęścia.

Kartka z kalendarza - listopad 2017

Chyba większość z nas w tej chwili chce zapaść w sen zimowy. Ot, tak po prostu położyć się w milusich skarpetach, sweterku, pod milusim kocykiem...i obudzić się na przykład w maju, kiedy słonko będzie rozwijać pierwsze kwiaty, a ptaki swoim śpiewem będą informować o zbliżającym się lecie.  Ja lubię jesień i lubię zimę, ale taką z obrazka. Jesień pełną kolorów i zapachów, a zimę zasypaną śniegiem i roztaczającą się mroźną ciszą dookoła. Póki co za oknami mam straszną wichurę, w górach opady śniegu, a nad Bałtykiem sztorm. Rada na dziś - zrobić sobie dobrą kawę i przeczekać. Wiecie co ja robię w listopadzie? kupuję już rzeczy na gwiazdkę. Drukujcie więc kartkę z kalendarza i zaplanujcie ten miesiąc.