Odkurzacze nowej generacji, czy warto je kupić?

Już od ponad 35 lat na rynkach europejskich można kupić odkurzacze "lepsze" od innych. Sprzedaż odbywa się drogą bezpośrednią u klienta. W Polsce od wielu lat słyszymy o domowych prezentacjach, na których sprzedawcy pokazują jak nasze "zwykłe" odkurzacze źle odkurzają, wydmuchując z powrotem do powietrza większość odkurzonego wcześniej kurzu. Byłam już na kilku takich prezentacjach i za każdym razem wychodzę w ciężkim szoku z powodu "doskonałości" takiego urządzenia, a także jego ceny.
Możemy spotkać trzy najważniejsze i największe marki.

1. Rainbow System Czyszczący - w odkurzaczu tym wykorzystana jest woda, która działa jak filtr wyłapując wszystkie zanieczyszczenia i nie pozwala wydostać się im na zewnątrz. Dzięki czemu usuwa większość kurzu i alergenów. Spory wybór końcówek i szczotek. Strona internetowa czytelna, lecz nie znajdziemy tam np. cen odkurzacza, czy części, ale przeczytamy o zachwytach użytkowników odkurzacza Rainbow. Cena waha się nawet do 8 tyś zł. Niestety urządzenie jest gigantyczne. Od samego składania odechciewa się odkurzania.



zdjęcie pochodzi ze strony Rainbow.pl


2. Powermed - Działa na podobnych zasadach jak Rainbow, czyli na filtrze wodnym. Na stronie jest informacja, że nie jest to odkurzacz, lecz urządzenie medyczne. Nie ma nic na temat odkurzania, ale jest wiele informacji o filtrowaniu powierza, jonizacji, ozonowaniu, inhalacji, dezynfekcji, jodowaniu i aromaterapii. Strona bardzo lakoniczna, sklep internetowy nie działa. Należy umawiać się z przedstawicielem, aby czegokolwiek się dowiedzieć. W sieci niewiele informacji. Cena ok 6,5 tyś (w cenę często wliczony często prezent od sprzedawcy np. komplet garnków za 1,5 tyś) Nie neguję jego pracy jako odświeżacza, czy nawilżacza powietrza, bo zupełnie się na tym nie znam. Moim zdaniem jako odkurzacz jest bardzo słaby, a ilość części jakie należy złożyć, by umyć podłogi lub uprać dywan jest zatrważająca. Zajmuje bardzo dużo miejsca, mieści się aż w 3 dużych pudłach.


zdjęcie pochodzi ze strony Powermed.pl




3. Kobold Vorwerk - jeden z najmniejszych i najlżejszych (3 kg) odkurzaczy z niesamowitą mocą ssania, która sama dopasowuje się do wielkości zabrudzenia i rodzaju powierzchni. Odkurzacz niezwykle zwinny i wygodny, z wieloma bardzo innowacyjnymi szczotkami i końcówkami. Strona internetowa bardzo czytelna, podane są wszelkie parametry. Nie kupujemy kota w worku, jedynie ceny dowiemy się u doradcy, ale pewnie ze względu na możliwość negocjacji. Mogę Wam zdradzić, że podstawowa wersja kosztuje 3,9 tyś, a wersja full wypas ok.7 tyś. Odkurzacz świetnie wykonany, zgrabny i leciutki. Mimo braku filtra wodnego, również zatrzymuje ok 99,99 alergenów i kurzu w worku, który sam w sobie posiada już filtry w tym również Hepa.


zdjęcie pochodzi ze strony http://sklep.bestvac.pl/

Dlaczego postanowiłam napisać ten post? Powód jest jeden, bardzo banalny. Zobaczcie same!


To jest kurz po odkurzeniu ok 1 m2 dywanu i łóżka odkurzaczem Kobold, który wcześniej odkurzony był wymienionymi w punkcie 1 i 2 urządzeniami. Informacja jest dla tych co chcą wydać kilka tysięcy na odkurzacz (bądź urządzenie medyczne). Zastanówcie się czy na prawdę warto! Ja pozostaję przy swoim starym odkurzaczu, który zapewne wypluwa wszystkie alergeny na lewo i prawo, ale przynajmniej jestem pewna, że nie wyrzuciłam w błoto kilku tysięcy, myśląc że mam najlepszy odkurzacz na świecie. Nie wszystko złoto co się świeci :) i nie wszystko co piszą w internecie to prawda.

Wpis jak zwykle nie jest sponsorowany, jest to moja obiektywna ocena produktów, które miałam okazję testować w domu. Po ostatnich testach szybciutko wyleczyłam się z chęci posiadania urządzenia nr 1 czy 2. Numer 3 ma jedną jedyną wadę-cenę. Decyzja jak zwykle należy do Was.
Jeśli któraś z firm nie zgadza się z moją opinią i chce zweryfikować dane o odkurzaczach, to zapraszam do kontaktu. Wszystko co tu podałam usłyszałam na prezentacjach.


Moje majowe doskonałości kosmetyczne

Od jakiegoś czasu mam przerwę w kupowaniu boxów kosmetycznych. Po pierwsze Memebox zaprzestał wysyłki do PL, po drugie beGlossy i ShinyBox ostatnio straszą nudą i drogeriowymi markami, a po trzecie mam spory zapas kosmetyków do wykorzystania. Oczywiście przez chwilę pokusiłam się i zamówiłam pudełko Inspired By Kasia Tusk, ale po zobaczeniu zawartości czym prędzej odesłałam je z powrotem.

Kosmetyki nadal kupuję i pewnie będę kupować, bo ciągle szukam idealnego kremu, płynu a teraz dodatkowo musiałam wprowadzić większy filtr.
W tym miesiącu przedstawię Wam moje majowe hity. Postaram się od czasu do czasu pochwalić się moimi ulubieńcami. Na produkty niedoskonałe nie ma tu  miejsca :)





Ostatnio była jakaś akcja i otrzymałam kilka próbek kremu Loreal Skin Perfection. Już po pierwszym użyciu stwierdziłam, że muszę go kupić. Producent obiecuje, że skóra będzie optymalnie nawilżona, wygładzona i jedwabiście miękka. Pory mają być zmniejszone i widocznie zredukowane zaczerwieniania. I wiecie co? Rzeczywiście tak jest! Jeszcze nigdy nie miałam tak dobrego kremu, a proszę mi wierzyć, kupiłam ich w życiu sporo ;) Krem jest zamknięty w ślicznym szklanym słoiczku w kolorze fuksji. Ma delikatną konsystencję, nie natłuszcza ale film na skórze jest wyczuwalny. Bardzo ładnie pachnie. Mam bardzo suchą skórę i podrażnioną, a to co on zrobił to można nazwać dosłownie cudem :)







Drugi kosmetyk, który chciałabym Wam polecić to Multifunkcyjny krem korygujący do ciła CC Color Control 10 w 1 Bieleda.To produkt, który jest na naszym rynku już od ponad roku i używałam go w zeszłe wakacje. W tym roku znowu postanowiłam kupić nowe opakowanie i cieszę się, że go mam.
Jest to krem, który łączy w sobie właściwości korektora do ciała i pielęgnacyjne balsamu. Po wyciśnięciu na dłoń wygląda bardzo ciemno, ale po nałożeniu na nogi daje niesamowity efekt. Dopasowując się do karnacji nie odcina się od naszego koloru skóry, maskuje pajączki, siniaki, blizny. Ujednolica kolor skóry, nawilża ją a rozświetlające mikropigmenty powodują, że skóra odbija światło i ma naturalny blask. W końcu nie straszę bladymi nogami, przy założeniu spódnicy w gorące dni.




Ostatni kosmetyk, z którego jestem tak bardzo zadowolona, że aż postanowiłam napisać ten post, to dwufazowy płyn do demakijażu Biphasc Elisir PUPA. Dostałam go, więc tak naprawdę nie wiem nawet czy jest dostępny i w jakich sklepach. Jest to płyn do zmywania makijażu, a także nadaje się do mycia całego ciała! Olejek w nim zawarty idealnie usuwa nawet wodoodporny tusz, nawilża skórę, a pachnie tak pięknie, że mogę go używać dosłownie non stop. Mogę szybciutko (dosłownie jednym wacikiem!) zmyć makijaż, a za chwilę wskoczyć z nim pod prysznic i umyć całe ciało.

Nie przejdźcie nigdy obojętnie koło tego kosmetyku. Może wpadnie Wam kiedyś w oko w jakiejś promocji ( np. z tuszem do rzęs). Znajdziecie go najszybciej w małych prywatnych drogeriach lub na allegro.


Jesteście ciekawi co będzie moim mega hitem czerwca? Ja już go znalazłam!ale o tym dopiero w lipcu.

Ampresand, który jest w tle zdjęć zrobiła  Kasia z Twoje DIY :) Jeszcze raz dziękuję!





Projekt Zalando in progress. Otwieram paczkę!

Dziś bardzo wcześnie rano zapukał kurier i przyniósł mi moją paczkę z Zalando. Położyłam ją na podłodze i postanowiłam najpierw zjeść śniadanie, potem umalować się, uczesać, odwieźć córkę do przedszkola, a na samym końcu zająć się przesyłką.  Niestety nie należę do osób cierpliwych i musiałam jak najszybciej ją otworzyć. Wiedziałam przecież co zamówiłam, a i tak czułam się jak dzieciak, co dostał prezent niespodziankę.

 

Wielki biało - pomarańczowy karton, a w nim: dwie bluzki, sportowa sukienka, torebka i japonki.
Skorzystałam z kuponu od Trnd Polska i z rabatu 40 zł  na pierwsze zakupy za zapisanie się do newslettera. 

Lubię zamawiać rzeczy online, bo są niemierzone i niepobrudzone fluidem (jak to często bywa w sklepach stacjonarnych), są zafoliowane i pachnące nowością :) Z całej przesyłki muszę zwrócić jedynie japonki, bo są za małe, reszta jest idealna! Nie będę pokazywać Wam dokładnie moich ciuchów, bo blogerką modową nie jestem a i nie chcę, by dyskutowano o moich gustach :)





1. Torebka na ramię z frędzlami Even&Odd 





2. Klapki japonki Anna Field


3. T-shirt z nadrukiem Even&Odd 


4. Sukienka sportowa TWIN TIP 



5. T- shirt z nadrukiem Even&Odd




Coś mi się wydaje, że zakupy w Zalando są bardzo uzależniające i będę musiała uważać :) Już wczoraj dostałam informacje, że na stronie pojawiły się 50% wyprzedaże. I jak tu nie skorzystać?

Co mnie najbardziej przekonuje do zakupów online i to w dodatku w Zalando?

  •  Bardzo duży wybór dobrych, zagranicznych marek dla kobiet, mężczyzn i dzieci
  •  Prosty i intuicyjny sklep. Możliwość przefiltrowania na wszelkie sposoby - kolorem, rozmiarem, datą wprowadzenia do sklepu, modelem, rodzajem, materiałem, technologią (w przypadku odzieży sportowej)
  • Dostępność towaru
  • Szybka i darmowa wysyłka
  • Możliwość zwrotu w ciągu 100 dni
  • Polecane rzeczy - wg tego co akurat oglądamy lub oglądaliśmy wcześniej
  • Proponowane zestawy i dodatki do każdej rzeczy, którą akurat oglądamy
  • Duży wybór rodzajów płatności, w tym płatność za pobraniem 
  • Bezpłatna infolinia
  • Aplikacje na telefon 
  • Bardzo dobrze opisane produkty - skład materiału, wskazówki pielęgnacyjne a nawet wzrost modelki i rozmiar rzeczy, który akurat jest na zdjęciu
  • Inspiracje i zestawy 
  • Częste wyprzedaże i promocje cenowe
  • Możliwość zbierania punktów payback. Dostępne rabaty sprawdzajcie na stronie Payback

Czy ktoś jeszcze nie wie, gdzie uzupełnić garderobę na lato? Zapraszam  na maila po kody rabatowe! 



Jestem na zakupach w Zalando.pl

Jaka jest Doskonała Pani Domu? - jest zaradna, pracowita, choć lubi czasem posiedzieć z kawą na tarasie i rozmyślać o niebieskich migdałach. Dobrze się czuje, gdy jest porządek, ale nie myślcie sobie, że lata cały dzień ze szmatą i mopem, bo jeśli by tak było, to by była Szurniętą Pani Domu. Jak każda kobieta lubi dać o swoje miejsce na ziemi, swój kącik, swój dom i rodzinne gniazdko, bo tu czuje się dobrze i czuje się sobą, ale nie mieszka w muzeum  i czasem zostawi naczynia w zlewie na rano :)
Ale...przecież każda Doskonała Pani Domu jest też kobietą, która dba o siebie, swoją cerę i włosy. Chce nosić dobrze dobrane ubrania, mieć wygodne buty i modną torebkę. Doskonała Pani Domu nie śmiga w roboczym fartuchu, gumowych rękawicach i masce ochronnej. Jest po prostu zwykłą babką, która lubi zakupy i ciuchy. Ja też :)

Dziś opowiem Wam o sklepie Zalando.pl, w którym robię zakupy, w którym pod jednym "dachem" znalazłam wiele swoich ulubionych marek. O sklepie do którego mogę pójść w kapciach z kubkiem kawy w ręku.


Pewnie nie raz widziałyście reklamę w telewizji, w której babeczka zamawia bardzo dużo rzeczy i kurier dostarcza jej do domu za darmo pudła z ciuchami i butami. I wiecie co? to wszystko prawda! W Zalando.pl nie płacisz za przesyłkę ani za zwrot towaru. Pewnie wiele z Was powie, że lepiej iść do normalnego sklepu, przymierzyć, dotknąć. Ja nie marnuję czasu. Włączam wyszukiwarkę, ustawiam filtry : cena, rozmiar, kolor i już. Zawsze można zamówić i zwrócić jeśli coś nie będzie pasowało. To tak jak by mieć całą galerię handlową w komputerze, wszystkie fajne sklepy w jednym. W realu jest to nie możliwe, w necie na szczęście tak.


A piszę o Zalando.pl dlatego, że mam przyjemność uczestniczyć w fajnym projekcie. 5000 uczestniczek  Trnd Polska otrzymało kupon upominkowy na 100 zł do wydania w Zalando.pl Czy znacie kogoś kto nie lubi zakupów? oczywiście, że nie! bo my wszystkie kochamy zakupy! Ja właśnie jestem po swoich pierwszych szaleństwach :) i już wypatruję kuriera.



W następnym wpisie dowiecie się jak robiłam zakupy i z jakich skorzystałam zniżek. Dla Was mam rabaty 15% na pierwsze zakupy, więc jeśli ktoś chętny to poproszę o info na priv lub na FB, ewentualnie zostawcie namiar na siebie w komentarzu. Rabat ten łączy się z innymi aktualnymi promocjami w Zalando i jest ważny do 12.07.2015 r. i nie jest w nim określona kwota minimalnych zakupów. A jeśli robicie zakupy na 200 zł to  za zapisanie się do newslettera dostaniecie  40 zł, więc tylko szaleć! Kupony rabatowe nie łączą się.




Plakaty doskonałe - Mikmok

Lubię jak ludzie mają pomysł na siebie i swój biznes. Lubie ludzi kreatywnych i pełnych pasji. Często tak pozytywnie zazdroszczę tym wszystkim, co mają zdolności plastyczne i wielką wyobraźnię. Ja mam póki co wyobraźnię, lecz zdolności niewiele. Jeśli więc tak jak ja chcecie, a nie umiecie to musicie skorzystać z pomocy tych co chcą i potrafią.
MIKMOK, bo o nich tu mowa to firma zajmująca się projektowaniem plakatów typograficznych. W ich sklepie znajdziecie coś w stylu retro do sypialni, vintage do salonu czy kuchni, a także grafiki do pokojów dziecięcych. Z dnia na dzień przybywa grafikowi nowych pomysłów, więc w sklepie więcej nowych projektów.








Jeśli lubicie stylowe wnętrza, jeśli lubicie indywidualne dekoracje, to chyba nawet nie muszę Was przekonywać, że plakaty MIKMOK są dla Was. Firma oferuje możliwość druku spersonalizowanych plakatów, dzięki czemu można zrobić komuś idealny i gustowny prezent na ślub, narodziny dziecka, na nowe mieszkanie lub po prostu dla swojej przyjemności. 

Zapraszam Was do sklepu i na bloga, którego prowadzi moja czytelniczka Ola, którą serdecznie pozdrawiam, życząc wielu sukcesów w nowym wyzwaniu.

Sklep TUTAJ
Blog TUTAJ 


Nie będę Julią wierną na balkonie...

Własny ogród jest marzeniem wielu z nas. Mieszkając w blokowiskach mamy dostęp najczęściej do balkonów lub tarasów. Zasłonięci deskami, płotami i innymi trzcinowymi odstraszaczami sąsiadów, próbujemy stworzyć swój mały azyl, mając nadzieję, że kiedyś będziemy miały swoje kilka arów ziemi.

Mam przyjemność być w posiadaniu 38 metrów tarasu. Wszyscy myślą, że siadam codziennie rano na leżaku i piję kawusię, że wieczorami grillujemy z mężem, a moje córki mają tam domek i trampolinę. Nic z tych rzeczy. To dla mnie 38 zmarnowanych metrów bez pomysłu. Codziennie siedzę w poszukiwaniu inspiracji i natchnienia, a taras świeci pustkami, doniczkami bez kwiatków i wyblakniętym parasolem. Chyba już czas ruszyć do Ikea i zaopatrzyć się w kilka niezbędnych rzeczy. Macie jakieś pomysły na taką przestrzeń? Korzystacie z pomocy fachowców? Dajcie namiary na jakieś fajne blogi i stronki. Dziś spam o tarasach mile widziany. Póki co rozsiądźcie się wygodnie z lampką wina lub kubkiem herbaty. Zapraszam do podglądania z cichą nadzieją, że mój niedługo też będzie równie uroczy :)

www.interiordesign2014.com

www.indulgy.com


www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com

www.pinterest.com





Nieegipskie piramidki :)

Często brakuje nam czasu. Zakupy robimy szybko i kupujemy najczęściej te same, znane nam wcześniej rzeczy. Mało kiedy możemy sobie spokojnie połazić po sklepie i poprzyglądać się nowinkom, poczytać etykiety. Z pomocą spieszą nam różne portale jak i blogi. Dziś ja chciałabym pokazać Wam coś, co odkryłam ostatnio w Lidlu i już zdążyłam rozkochać w tym kilka bliskich koleżanek, ciotek i sąsiadek.
To torebki - piramidki smaku Mikado, zawierające idealnie skomponowaną mieszankę ziół i przypraw, którą wrzucamy do zupy. Dzięki temu dzieciaki nie trafią na ziele angielskie podczas jedzenia, ani liść laurowy nie wejdzie nikomu między zęby :) Piramidki smaku nie mają nic wspólnego z kostkami rosołowymi, nie zawierają żadnych sztucznych dodatków i konserwantów, żadnych E tylko samą naturę.



Kupiłam dwa rodzaje piramidek. Jedna do rosołu, druga do pomidorowej. Mam nadzieję, że z czasem pojawią się również inne.

W skład rosołowej wchodzą :
- liść laurowy
- ziele angielskie
- pieprz czarny
- lubczyk
- cebula

W skład piramidki do zupy pomidorowej wchodzą :
- cynamon
- liść laurowy
- ziele angielskie
- bazylia
- pieprz czarny
- cebula



Piramidki są bardzo wygodne. Wkładamy ją do wywaru razem z innymi składnikami, a wyjmujemy kiedy zupa będzie gotowa. I voila!
W opakowaniu za 2,99 znajdziemy 7 piramidek po 5 g. Fajne co? :)
Piramidek smaku szukajcie w Lidlu na półkach z przyprawami, lub na lodówkach z mięsem! Że ja wcześniej na nie nie wpadłam!