Witaj szkoło - plany lekcji do pobrania

Wakacje skończyły się tak strasznie szybko,  że już pora myśleć o planowaniu wyjazdu zimowego :) Póki co próbuję wdrożyć moje córki (i siebie) w szkolne obowiązki. By wszystkim nam było ciut łatwiej, przygotowałam plany lekcji, które możecie sobie do woli drukować. Niestety złośliwość rzeczy martwych doprowadziła do problemów z moim laptopem, w którym mam programy graficzne i zanim dobrze rozkręciłam się z planami lekcji, mój corel wyzionął ducha. Mam nadzieję, że to co Wam przygotowałam wystarczy. Jak zwykle klikacie w obrazek i pobieracie plan z mojego dropbox. Starałam się zrobić plan i dla dziewczynki i dla chłopca, dla dzieci młodszych i starszych.

Miłego dnia!












Jak malina i piwonia skradły me serce

Dawno dawno temu, za górami za lasami a dokładnie w Prowansji, powstało mydło marsylskie. Produkt ten, dzięki swoim pielęgnującym właściwościom szybko znalazł wielu fanów i stał się produktem kultowym.  Savon de Marseille zawierało 72% oliwy z oliwek i było polecane przez wszystkich dermatologów dla skóry problematycznej. Dzięki niesamowitemu składowi było polecane dla skóry wrażliwej i skłonnej do podrażnień. Dziś Le Petit Marseillais przedłużając tradycję produkuje najlepszej jakości produkty do mycia i pielęgnacji skóry.

Stop! A tak naprawdę, to co my jako klientki chcemy wiedzieć o produktach, których używamy? Czy ładnie pachną, czy odżywiają i nawilżają naszą skórę, czy nie zawierają szkodliwych składników, ile kosztują i gdzie je kupić.
Nigdy nie sprawdzam właściwości myjących żeli pod prysznic, bo nie pracuję w kopalni węgla, by musieć szorować ciało mocnymi środkami. Ja po prostu lubię produkty, które się pienią, dobrze rozprowadzają po skórze i pięknie pachną. Skóra po ich użyciu ma być gładka, miękka w dotyku i nawilżona.

Dziś jako ambasadorka Le Petit Marseillais  miałam przyjemność wypróbowania trzech produktów do mycia ciała.

1. Żel pod prysznic Malina i Piwonia
2. Pielęgnujący balsam do mycia - Masło arganowe, wosk pszczeli i olejek różany
3. Pielęgnujący krem do mycia - Masło shea i akacja.

Tak wyglądała moja paczka ambasadorki.






Dla przyjaciółek próbki i karta z hasłem do portalu. Zarejestruj się na ambasadorkalpm.pl wpisując hasło #czekamnanowakampanielpm  a jako pierwsza dostaniesz informację o zbliżającej się kampanii.Wtedy tak jak ja będziesz miała szanse wypróbować nowe kosmetyki Le Petit Marseillais.


Na pierwszy ogień poszedł żel pod prysznic z maliną i piwonią. Nietuzinkowe połączenie zapachów sprawiło, że moje zmysły oszalały. Jako zapachowiec uwielbiam otaczać się pięknymi zapachami, a unikam tych, które mnie męczą. Nie wiem,, czy potrafię wyodrębnić zapach maliny, ale za to piwonia pachnie obłędnie. Piwonie są pięknymi kwiatami i kojarzą mi się z moim dzieciństwem i babcinym ogrodem, w którym zakwitały przed wakacjami. U nas mówiono na nie peonie, a ja z ich płatków robiłam pościel dla maluśkiej laleczki, która była Calineczką :)




 Do wypróbowania żelu namówiłam również męża, który lubi moje kosmetyki do mycia. I wcale nie umniejsza to jego męskości! Powiedział mi kiedyś, że wszystkie żele dedykowane dla panów pachną jednakowo i są bardzo perfumowane. I tu go rozumiem. My kobiety możemy wybierać i przebierać w zapachach produktów do mycia, więc jeśli on woli malinę od nuty drzewnej, to bardzo proszę.


Na początek miły plus za opakowanie. Zawsze omijałam te żele właśnie za kształt butelki, bo wydawała mi się jakaś taka nieporęczna. I tu się mocno zdziwiłam, bo wygodnie się ją trzyma pod prysznicem i nie wyślizguje się z ręki. Wygodnie się ją też otwiera i aplikuje żel. Nie wiem jak sprawa wygląda przy końcówce płynu, ale to mogę sprawdzić później, bo powiem Wam, że nie znoszę wyciskania resztek z butelek.


Mydło dobrze się pieni i rozprowadza po skórze. Dobrze również się spłukuje. Biorąc prysznic z żelem LPM można się naprawdę zrelaksować. Nie mam w domu wanny i szczerze nie znoszę swojego prysznica, bo nie mogę sobie poleżeć przy świecach, otulona pianą. Teraz jednak to się zmieni, bo żel malina i piwonia pachnie tak pięknie, że aż się nie chce wychodzić z kąpieli. 


No i najważniejsza rzecz, skóra po użyciu tego kremowego żelu jest nawilżona, a pachnie tak mocno i tak długo, że aż miło i dla pachnącego i dla wąchającego :)
Kosmetyk nie zawiera parabenów.
Chętnie przystąpię do testów kolejnych dwóch zapachów, ale Wy będziecie musieli poczekać na recenzję. Póki co życzę wszystkim relaksujących kąpieli!
#ambasadorkaLPM

Kartka z kalendarza - Sierpień 2016

Zawsze kiedy robię kartkę z kalendarza jestem przerażona jak ten czas szybko leci. Już połowa wakacji prawie za nami. Chyba powinnam zacząć kupować podręczniki dla moich dziewczyn. Z drugiej strony jednak połowa wakacji jeszcze przed nami, więc wcale nie będę Wam zanudzać o obowiązkach, planowaniu i szykowaniu się do szkoły.
W sierpniu jeszcze wakacyjnie! Kartki możecie pobrać z mojego dropbox klikając na wybrany obrazek. Częstujcie się i udostępniajcie dalej.






Złapałam kolor i już mi nie ucieknie!

Białą bluzę męża z czerwonymi wstawkami uprać z białymi rzeczami, czy z kolorowymi? Jeśli z białymi to, czy czerwone wstawki nie zafarbują białego? a jak upiorę z kolorowymi, czy inne rzeczy nie zafarbują mi białej części? Sukienkę w biało granatowe paski jak uprać? z białymi czy granatowymi? A bluzkę na metce której jest napisane : prać oddzielnie - farbuje! mam uprać ręcznie, czy specjalnie dla niej nastawiać pranie? Czy może zbierać rzeczy w tym samym kolorze i mieć w łazience kosz na rzeczy czerwone, ciemne, białe i zielone? bla bla bla...

Wiecie ile razy zastanawiałam się nad tym?! Czasem w koszu na pranie leżała sobie jedna bluzka i czekała...czekała aż zaryzykuje i wrzucę ją do pralki z innymi, lub znajdę czas by uprać ją ręcznie. O nie! ja nie mam czasu zajmować się takimi głupotami. Nie pracuję w pralni i choć prania przybywa w tempie światła, to muszę sobie jakoś radzić i to szybko!

Na pomoc przybywa mi Rekomenduj.to, które zaprosiło mnie do kampanii chusteczek wyłapujących kolor COLOUR CATCHER . Paczki z chusteczkami rozdane i testowanie rozpoczęte.

Sposób użycia :

1. Wkładamy chusteczkę na dnie bębna pralki.
2. Dodajemy środek do prania (kapsułkę na dno lub proszek do szufladki, płyn w "arieletce"
3. Wkładamy pranie - bez segregowania na kolory, choć ja segreguję na jasne i ciemne oraz oddzielnie piorę bieliznę.
4. Po zakończeniu prania wyjmujemy pranie i chusteczkę ciesząc się, że wszystko ma swój właściwy kolor, prócz chusteczki :)

Proste?






Ja robiąc zdjęcia wyprałam nowy komplet pościeli. Piorąc coś nowego nigdy nie wiemy jak zachowa się w praniu - czy będzie farbować czy nie, więc zawsze warto uprać nowe rzeczy właśnie z chusteczkami.  Chusteczka "złapie kolor" zanim złapią go inne rzeczy w pralce. 

A tak wygląda chusteczka po wyjęciu z pralki. Po lewej nowa po prawej użyta. 
Ktoś z Was też łapie kolory z chusteczkami Colour Catcher?
#zlapKolor



 W sklepach można kupić jeszcze cztery rodzaje produktów firmy K2r :

- Intensive White - chusteczki, które utrzymują biel ubrań i zapobiegają szarzeniu.
- Szaszetki 2 w 1 Colour Catcher + odplamiacz - czyli połączenie chusteczek wyłapujących kolor z odplamiaczem
- Saszetki 2 w 1 Intensive White + odplamiacz - połączenie chusteczek utrzymujących biel z odplamiaczem
- Środek do czyszczenia pralek 3 w 1 Washing machine Cleaner - środek, który odświeża i czyści naszą pralkę, usuwając pozostałości środków do prania i osadu z kamienia.

Wyniki rozdania!

Ponieważ prawie dwa tygodnie czekałam na zgłoszenie się zwycięzcy słoiczkowego rozdania, dziś moja córka wylosowała nowego zwycięzce. Została nią:
 Agnieszka z Klimaty Agness

Gratulacje!

Aga! czekam na maila z danymi do wysyłki paczuszki, w której znajdziesz prócz kubeczków dwa testowane przeze mnie ostatnio produkty :)



Kartka z kalendarza - Lipiec 2016

W ten upał moje szare komórki ledwo pracują. Nie mam ochoty na nic, najchętniej człowiek by leżał na plaży, moczył się w wodzie, albo po prostu nie wychodził z klimatyzowanego pomieszczenia. Zebrałam się jednak i zrobiłam dla Was wakacyjną kartkę z kalendarza, bo w końcu trzeba uporządkować te upalne dni. Wpiszcie tam swoje urlopy i zaplanujcie wyjścia na basen z dzieciakami. Grafikę wystarczy pobrać z mojego Dropbox, klikając na wybrany obrazek.
Miłych wakacji!



Doskonała poleca - kapsułki do prania Surf


Pewnie zdążyłyście zauważyć nowy produkt do prania, który pojawił się w sklepach. Skuszona dobrą ceną w Auchan ( 24 zł za 45 kapsułek!) postanowiłam go kupić i wypróbować.

Surf znany jest w Europie już dosyć długo. U nas pojawił się niedawno i coś czuję, że szybko podbije serca wszystkich pań. Moje już podbił :) Na samym początku urzekło mnie opakowanie, piękne i kolorowe, przyciągające wzrok. Duży wybór produktów tej marki jest dodatkowym atutem. Na naszym rynku robiło się już troszkę nudno i mam nadzieję, że taka konkurencja zrobi niewielkie zamieszanie i wszystkim wyjdzie na dobre, bo ostatnio żadna marka nie wyróżniała się niczym szczególnym.

Produkty do prania Surf możecie kupić w kilku kategoriach - proszek, płyn do prania i kapsułki. Dodatkowo każda z tych kategorii podzielona jest na rodzaj, czyli znajdziemy produkty do prania białego i koloru. Proszek i płyn dostępny jest w trzech zapachach (tropikalna lilia i ylang ylang, irys i wiosenna róża, biała orchidea i jaśmin), a kapsułki w dwóch (biała orchidea i jaśmin oraz tropikalna lilia i ylang ylang)

 

 zdjęcia pochodzą ze strony przetestujsurf.pl


Ponieważ kupiłam tylko kapsułki Surf White, to o innych w tej chwili nie jestem w stanie nic powiedzieć, ale jestem pewna, że są równie dobre.
Kapsułki do białego zaskoczyły mnie już po pierwszym praniu, gdy mój mąż zakładając sportowe skarpety przed meczem zapytał : W czym Ty je prałaś? zobacz jakie są białe! 
Faktycznie, wszystkie białe rzeczy już po pierwszym praniu wyglądają dużo bielej niż zwykle. Dodatkowym atutem, dla którego polecam Wam te kapsułki jest to, że dobrze dopierają! Moje dzieciaki non stop biegają w skarpetach po mieszkaniu i Surf świetnie sobie radzi z takimi zabrudzeniami. Czego chcieć więcej? Oczywiście jeszcze dobrać swój ulubiony zapach i cieszyć się czystym i pachnącym praniem.



Jeśli tak jak ja znajdziecie dobrą cenę na ten produkt, to kupcie i przekonajcie się na własnym praniu :) Ja jeszcze poluję na kapsułki do koloru, no i może na żel się skuszę. A Wy znacie? pierzecie w tych produktach?

Oczywiście wpis nie jest sponsorowany :)



Słoiczkowe rozdanie

Są modne, są śliczne i znikają w sklepach w mgnieniu oka. Każdy chce taki mieć, każdy chce z takiego pić zdrowe, pyszne koktajle. Mam dla Was dwa! Zielony i żółty.

A wystarczy tylko zgłosić się pod tym wpisem i opisać jaki koktajl przyrządzisz w tym słoiczku. Będzie mi miło, jeśli udostępnisz też baner u siebie na blogu. Osoby anonimowe proszone są o pozostawienie adresu email. Miłej zabawy!




Słoiczki czekały prawie dwa tygodnie na zgłoszenie się zwyciężczyni i niestety nie doczekały się. 
Nowym zwycięzcą rozdania jest ....


Agnieszka z Klimaty Agness! Gratuluję i czekam na dane do wysyłki!




Kartka z kalendarza - czerwiec 2016

Maj mieliśmy kapryśny w tym roku, ale widzę, że początek czerwca zapowiada się słoneczny i ładny. Przed nami dłuższe dni, krótsze noce, ostatni miesiąc szkoły, początki urlopów i dla niektórych wymarzone wakacje. Zaplanujcie czerwiec sumiennie! Pamiętajcie o wpisaniu porządków na balkonie, czy tarasie. Niech się na nich w końcu lato rozgości :)

Aby pobrać kartkę należy kliknąć na grafikę, którą udostępniam Wam w swoi dropbox.






Werther's Original - Niebo w gębie

Werther's Original słodkie moje wspomnienie z dzieciństwa... Niestety nie, bo byłam dzieckiem za czasów PRL . Wtedy robiło się lizaki na patelni, lub domowe krówki, a w sklepach od czasu do czasu można było kupić różne mordoklejki, irysy maczki lub krówki ciągutki. Mało kto miał dostęp do zagranicznych słodyczy i mało kto wiedział o istnieniu Werther's Original, które istniało już od 1903 roku. Kiedy w sklepach pojawiły się te cukierki, ja pewnie już byłam nastolatką, ale dobrze pamiętam ich pełny karmelowy smak, rozkoszną gładkość i słodycz. Moja mama miała je schowane w kuchni i częstowała w wyjątkowych okazjach.


Dziś kiedy mam już dzieci, a w sklepach jest ogromny wybór najróżniejszych cukierków, nadal sięgam po Wertersy.
 Teraz, po wielu latach na naszym rynku pojawiły się w nowej odsłonie, równie smacznej i zaskakującej.
  Werther's Original Creamy Filling są nadziewane pysznym karmelem, który po przegryzieniu cukierka rozlewa się w ustach swą rozkoszną słodyczą. Stwierdzenie " Niebo w gębie" nabiera nowego znaczenia. Koło tych cukierków nie można przejść obojętnie, bo one właśnie będą tworzyły wspomnienia dla moich dzieci. Moje córki spokojnie będą mogły powiedzieć, że to jest słodki smak z ich dzieciństwa.



Cukierki miałam przyjemność testować dzięki Rekomenduj.to a jako ambasadorka otrzymałam mega wielką paczką ze słodyczami dla siebie i znajomych. Wszystkie paczuszki rozeszły się w mgnieniu oka. Czy wszystkie moje testerki są zadowolone? sądzę, że tak, bo takie słodkie niespodzianki każdemu sprawią przyjemność. Nie ważne czy się odchudzasz, nie ważne, czy nie jadasz cukierków, tych po prostu trzeba spróbować, by wiedzieć co to za wyjątkowy smak. 








Jeśli jesteś mamą to znasz te pytania w aucie, w podróży, w przychodni - Mamo! Czy masz coś słodkiego? Ja teraz zawsze mam w torebce kilka śmietankowych cukierków z karmelowym nadzieniem Werther's Original. Tak, mam kochanie - odpowiadam i widzę ten mój mały szczerbaty uśmiech mojej młodszej córki i zadziorny starszej.



TY TEŻ JESTEŚ KIMŚ WYJĄTKOWYM! 


I jeszcze jedna ważna rzecz. Na stronie swiatkarmelu.pl możecie wziąć udział w fajnym konkursie.
 Macie czas do 6 maja!
Wygrywa aż 50 osób, więc trzymam kciuki!

#rekomendujto #werthersoriginal #swiatkarmelu

  



Kartka z kalendarza - maj 2016

Lubię maj, to piękny miesiąc. Komunie pachnące konwaliami, matury i kwitnące kasztany, spotkania w parku i pierwsze bzy. Tym razem wiosna nam się troszkę opóźnia i ciągle zaskakuje jakimś zimnym frontem, więc kalendarzem w kolorze zieleni wyczaruję Wam troszkę majowych klimatów.
Jak co miesiąc kartkę pobieracie z mojego dropbox, drukujecie i zabieracie do planowania.