Kartka z kalendarza - Grudzień 2017

Ja wiem, że zepsuty laptop nie usprawiedliwia mnie i przez te kilka dni spóźnienia zapewne ktoś zamiast mojego kalendarza wydrukował sobie inny...chlip chlip... mam tylko nadzieję, że Mikołaj przyniesie mi pod choinkę nowy sprzęt, abym  mogła spokojnie prowadzić bloga. W tej chwili mogę tylko ubolewać nad złośliwością rzeczy martwych (tak...suszarka do włosów też mi się popsuła...)
W grudniu wrzucam tylko jedną kartę, bo nie udało mi się zrobić nic więcej. Dodałam też listy i kartki z plannera, może ktoś wykorzysta.
Jeśli chcecie poczytać o przedświątecznych przygotowaniach i porządkach zapraszam tutaj :)

Truskawkowe love Le Petit Marseillais

....Ja Monika - autorka bloga doskonalapanidomu.blogspot.com - Ambasadorka Le Petit Marseillais, uroczyście obiecuję sama sobie, że codziennie będę się cieszyć drobnymi, pozytywnymi chwilami, które mnie spotykają. I zamierzam z nich czerpać garściami. Zatroszczę się także o swoją skórę, aby była nawilżona i pachnąca. Będę korzystać  z dobrodziejstw natury, bogactwa jej składników oraz zapachów. Zobowiązuję się do zachowania uśmiechu i radości życia, którymi podzielę się ze swoimi najbliższymi. Skupię się na tym, co pozytywne, odnajdując radość i spokój nawet z najmniejszych codziennych rytuałach. Każdego dnia będę dbać o swoje dobre samopoczucie....

Czy sprzątanie może być hygge?

W ciągu ostatnich dwóch lat, internet i księgarnie zalały książki o hygge. Ludzie dwoją się i troją w poszukiwaniu swojej receptury na chwile szczęścia. Hygge to coś czego się nie da sklasyfikować w jednej definicji. To stan umysłu, to otoczenie, miejsce, chwila. Samo słowo wywodzi się z norweskiego - dobre samopoczucie, ale dla każdego hygge jest czymś innym. Dla jednych będzie to odpoczynek pod kocem z kubkiem kawy w ręku, a dla innych oglądanie zachodu słońca nad morzem. Spacer w lesie lub po prostu widok śpiącego dziecka w łóżeczku. Każdy z nas ma prawo znaleźć swoje hygge i nie ważne w czym, ważne by dawało nam chwilę szczęścia.

Kartka z kalendarza - listopad 2017

Chyba większość z nas w tej chwili chce zapaść w sen zimowy. Ot, tak po prostu położyć się w milusich skarpetach, sweterku, pod milusim kocykiem...i obudzić się na przykład w maju, kiedy słonko będzie rozwijać pierwsze kwiaty, a ptaki swoim śpiewem będą informować o zbliżającym się lecie.  Ja lubię jesień i lubię zimę, ale taką z obrazka. Jesień pełną kolorów i zapachów, a zimę zasypaną śniegiem i roztaczającą się mroźną ciszą dookoła. Póki co za oknami mam straszną wichurę, w górach opady śniegu, a nad Bałtykiem sztorm. Rada na dziś - zrobić sobie dobrą kawę i przeczekać. Wiecie co ja robię w listopadzie? kupuję już rzeczy na gwiazdkę. Drukujcie więc kartkę z kalendarza i zaplanujcie ten miesiąc.


Żelazko w ruch - para buch!

Żelazko - niby taka zwykła rzecz. Chyba każda pani domu ma w domu, choć wiem, że nie każda używa :) Ja nie wyobrażam sobie nie prasowania rzeczy. Po wysuszeniu zawsze prasuję wszystkie rzeczy córek, swoje i męża niektóre. Często prasuję rzeczy tuż przed samym ich założeniem, bo niestety w szafie się pogniotły np. koszule.

Żelazko kupiłam sobie dobre i firmowe, ale już po kilku miesiącach byłam niezadowolona. Przypalona i żółknąca stopka, za duży ciężar. No ale to taki produkt, który wymieniamy dopiero jak się zepsuje. Tak więc prasuję z zaciśniętymi zębami, czekając aż moje żelazko padnie.

Będąc w społeczności trnd.pl mam ostatnio możliwość testów nowego żelazka Philips PerfectCare Elite Plus. Żelazko o którym mówię to żelazko ze stacją parową, pionowym wyrzutem pary i innymi bajerami, o których postaram się Wam napisać w skrócie.



Kartka z kalendarza - październik 2017

Od kilku dni mamy jesień kalendarzową. Od dwóch dni mamy piękną, złotą jesień za oknami. Błękitne niebo, złocące się liście i piękne słońce, które jeszcze próbuje nam przypomnieć letnie dni. Fani grzybobrania mają szczęście w tym roku, bo grzyby dopisały jak nigdy. Amatorzy jesiennych wycieczek w Bieszczady powinni być równie zadowoleni, bo to chyba najpiękniejszy moment na piesze wycieczki. Tak więc oficjalnie rozpoczynamy piękną, polską, złotą jesień. Zapraszam do pobrania październikowych kartek z kalendarza. Miłego planowania!



Kosmetyki dla Twojego domu - MillClean

My Polki bardzo dbamy o swoje mieszkania. Remontujemy je non stop, dekorujemy najmodniejszymi dodatkami, sprzątamy na błysk. A czy kupując chemię czyszczącą do domu kierujemy się trendami i modą? Czy wybieramy produkty te co zawsze, czy może sięgamy po co raz lepsze, nowocześniejsze i ładniejsze?

Powiem Wam szczerze, że opatrzyły mi się już niektóre produkty. Od wielu lat to samo opakowanie, ten sam zapach. Co z tego, że jest świetny? Nudzi mnie to już. Chcę mieć coś fajnego, innego. Chcę by po umyciu podłóg w domu pachniało ładnie i oryginalnie, a nie tak jak w firmowej łazience. Chcę, by każdy kto wchodzi do mojego domu mówił " ale ładnie pachnie, co to?" a nie " o! myłaś właśnie toaletę"
Czy mam duże wymagania? Chyba nie. Jako co raz bardziej świadome klientki oczekujemy, wymagamy i mamy do tego prawo. Przy tak dużej konkurencji na rynku środków czystości, pora zacząć się wyróżniać.

Mill Clean - pewnie zauważyliście na moim instagramie te śliczne butelki, niczym słodkie napoje. Urzekły mnie swoimi kolorami i zapachami. To kosmetyki dla domu. Brzmi zachęcająco, prawda? Ostatnio miałam przyjemność testować kila z nich i chętnie podzielę się z Wami swoją opinią.




Kartka z kalendarza - wrzesień 2017

Ojej, jak szybko zleciały te wakacje. Nie zdążyłam nawet zrobić sierpniowej kartki, a już z wrześniową się spóźniam. Na szczęście szkoła zaczyna się tak naprawdę dopiero jutro, więc zdążycie wszystko zaplanować. Klikacie w wybrany obrazek i pobieracie go z mojego dropbox. Nie zapomnijcie o planach lekcji, które znajdziecie w poprzednim poście! Zapraszam!

Powrót do szkoły - plany lekcji do pobrania

W zeszłym roku robiłam dla swoich córek plany lekcji i tak się rozkręciłam, że zrobiłam też dla chłopców i udostępniłam na blogu.  Nadal można z nich skorzystać, a znajdziecie je tutaj. W tym roku też coś zrobiłam i mam nadzieje, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Zapraszam do pobierania, bo pierwszy dzwonek już za kilka dni! (wystarczy kliknąć w obrazek i pobrać plan z mojego dropbox)


Kobieta w masce

Nie mam czasu na bieganie po salonach spa, nie mam czasu na siedzenie z plastrami ogórka na czole i peelingiem z kawy na udach. Poszukuje rozwiązań wygodnych i szybkich. Bardzo późno chodzę spać, a przecież każdy chce świetnie wyglądać rano. Ja też! Uwielbiam więc kosmetyki, które pracują za mnie i dla mnie. Najlepiej wtedy kiedy śpię. To idealne rozwiązanie dla takich sówek jak ja. Wstaję rano i już. Nie muszę nic siebie ścierać, zdzierać i wklepywać. Swego czasu byłam maniaczką koreańskich masek w płachcie. Zamawiałam je w Korei lub kupowałam w TK Maxx, ale ostatnio zauważyłam, że nie ważne ile zapłacę za taką maskę i nie ważne jakiego jest rodzaju- każda działa tak samo. W większości tych masek odczułam jedynie działanie kojące. A ja chcę, by takie maski nawilżały, oczyszczały, koiły, regenerowały...Czy wymagam za dużo? Czy są takie maseczki? Ba! oczywiście, że są. Najlepsze jest to, że nie muszę ich szukać w Korei, bo mam je pod nosem np. w Rossmannie.

Maurissê - czy ta firma Wam coś mówi? Mi, nie bardzo, choć to nasza rodzima firma. I dopiero po wygooglowaniu sobie nazwy, mogłam zobaczyć ile mają świetnych marek na rynku kosmetycznym. I tu właśnie pojawia się MultiBiomask 





Marion Professional - pielęgnacja doskonała

Wakacje dały porządnie w kość moim włosom. Słońce, wiatr i słona woda oceanu. Okropna wilgotność w Nowym Jorku, potem upalne dni na Kaszubach i wiecznie spocona skóra głowy. To nie mogło się dobrze skończyć. Moje włosy dosłownie wołały o pomoc.

Na wakacjach nie zawsze używamy naszych ulubionych i sprawdzonych kosmetyków. Prawie nigdy nie myślimy o ochronie UV, nie mamy czasu na maski i odżywki. Najczęściej kupujemy jakieś all in one, byle szybko, byle opakowanie zmieściło się do walizki.

I przychodzi taki moment, kiedy przeglądamy się w lustrze, a nasze lśniące włosy wyglądają na wypłowiałe, wypadają i nie mają blasku. Ja w domu mam dodatkowo jeszcze dwie panny, gdzie jedna włosy na za pupę, a druga do ramion. To zobowiązuje. Nie mogę pozwolić sobie na byle szampon, bo potem po prostu nie ogarnę tematu. A dodatkowo wiecie jakie ilości szamponu zużywają moje Roszpunki?? Butelkę to my mamy dosłownie na kilka dni. Jak kupuję szampony to w ilościach hurtowych i szukam takich bez parabenów.



Markę Marion znam od dawna. Używam ich olejków do włosów. Zawsze uważałam, że to świetna i zarazem niedroga marka, no i na dodatek polska. Po serię Professional sięgnęłam jednak pierwszy raz. Miałam do nich zaufanie i wiedziałam, że moim włosom nic złego nie grozi. No i się nie myliłam.