Jak często pierzecie swoje rzeczy? Ja czasem odnoszę wrażenie, że pracuję w pralni. Pralka chodzi dosłownie codziennie. Czasem zastanawiam się, czy ktoś przypadkiem nie podrzuca mi swoich rzeczy do prania, bo piorę i piorę jak by w moim domu mieszkało co najmniej 20 osób. Tylko teraz pytanie - czy piorę za często? czy powinnam prać rzeczy dopiero jak widać i czuć na nich brud?
Postanowiłam troszkę zagłębić się w tym temacie i rozwiać Wasze i swoje wątpliwości.
Jak często pierzemy nasze rzeczy?
Pachnące usuwanie magicznej plasteliny
Ten post powstał przypadkiem, bo wcale go nie planowałam. Moja córka pewnie też nie miała w planach ubrudzić magiczną plasteliną koca, tiulowej spódnicy, wykładziny, piżamy i prześcieradła i pufy! Na dodatek w kolorze bardzo intensywnego turkusu! Uwielbiam jak moje dziecie ma zajęcie, ale niektóre z nich przynoszą matce spore wyzwania. Przed takim stanęłam właśnie dziś.
Magiczna plastelina to cudowny wynalazek, potrafi zająć dzieciaki na wiele godzin. Niektóre świecą w ciemności, a inne przyciągają metal (plasteliny oczywiście :) Plastelina mojej córki była po prostu śliczna - metaliczna. Jak zobaczyłam pozostałości plasteliny na ubraniach i w pokoju to odruchowo niektóre rzeczy wrzuciłam do zamrażalki z nadzieją, że jak plama zamarznie to będzie można ją wykruszyć. Niestety nie....to nie działa.
Przeczesałam swoje zapasy różnorakiej chemii gospodarczej i natknęłam się na Orange Solvent. Środek, którego używa się do usuwania plam z pasty cynkowej, cementu, plam z jodu, gipsu. Można nim też usuwać naklejki, etykiety i stary klej z różnych powierzchni. Usuniemy nim plamy z oleju z dywanów i tapicerki, śladów pisaków i markerów. A od dziś również z magicznej plasteliny! Dobrze, że miałam go w domu, bo ostatnim razem jedna bluzka wylądowała w koszu. Dziś jednak mama - plastelina 1:0
Szukajcie go w sklepach internetowych. Cena ok 76 zł ale wystarczy Wam na kilka lat i nie raz uratuje ubrania, meble czy wykładziny. Ja plamy usunęłam po prostu wacikiem, a w całym domu pachnie pomarańczami!
Post nie jest sponsorowany :) a rada warta bardzo dużo, bo nie jedna mama poddała się w walce z magiczną plasteliną. Polecam!
Magiczna plastelina to cudowny wynalazek, potrafi zająć dzieciaki na wiele godzin. Niektóre świecą w ciemności, a inne przyciągają metal (plasteliny oczywiście :) Plastelina mojej córki była po prostu śliczna - metaliczna. Jak zobaczyłam pozostałości plasteliny na ubraniach i w pokoju to odruchowo niektóre rzeczy wrzuciłam do zamrażalki z nadzieją, że jak plama zamarznie to będzie można ją wykruszyć. Niestety nie....to nie działa.
Przeczesałam swoje zapasy różnorakiej chemii gospodarczej i natknęłam się na Orange Solvent. Środek, którego używa się do usuwania plam z pasty cynkowej, cementu, plam z jodu, gipsu. Można nim też usuwać naklejki, etykiety i stary klej z różnych powierzchni. Usuniemy nim plamy z oleju z dywanów i tapicerki, śladów pisaków i markerów. A od dziś również z magicznej plasteliny! Dobrze, że miałam go w domu, bo ostatnim razem jedna bluzka wylądowała w koszu. Dziś jednak mama - plastelina 1:0
Szukajcie go w sklepach internetowych. Cena ok 76 zł ale wystarczy Wam na kilka lat i nie raz uratuje ubrania, meble czy wykładziny. Ja plamy usunęłam po prostu wacikiem, a w całym domu pachnie pomarańczami!
Post nie jest sponsorowany :) a rada warta bardzo dużo, bo nie jedna mama poddała się w walce z magiczną plasteliną. Polecam!
Mój trening, mój wybór, mój Adidas
Dołączyłam do wyzwania z Adipower! 72 godziny idealnej ochrony przed poceniem! miałam przyjemność testować antyperspiranty z tej serii.
Kalendarz na rok 2018 - cały do druku
Witajcie w nowym roku! Styczeń jak zwykle jest miesiącem planowania, postanowień i podsumowań. Rozpoczynamy nowe plannery, notujemy i zapisujemy wszystko ładnie i kolorowymi długopisami. Natchnione zdjęciami w pintereście chcemy mieć najładniejszy i najlepiej zagospodarowany notes. A jak będzie? zobaczymy. Póki co w styczniu mamy moc i dużo zapału, tylko od nas zależy na ile nam go wystarczy. Ja znając siebie i swój słomiany zapał, postanowiłam w tym roku stworzyć od razu kartki z kalendarza na cały rok, więc jeśli chcecie pobrać je wszystkie to zapraszam!
Św. Mikołaj spełnił moje marzenie i przyniósł mi w prezencie nowy komputer, więc w tym roku będę pisać systematycznie, ale kartki z kalendarza mam już z głowy i już czas wymyślić coś nowego. Życzę Wam i sobie wytrwałości we wszystkich postanowieniach!
Św. Mikołaj spełnił moje marzenie i przyniósł mi w prezencie nowy komputer, więc w tym roku będę pisać systematycznie, ale kartki z kalendarza mam już z głowy i już czas wymyślić coś nowego. Życzę Wam i sobie wytrwałości we wszystkich postanowieniach!
Kartka z kalendarza - Grudzień 2017
Ja wiem, że zepsuty laptop nie usprawiedliwia mnie i przez te kilka dni spóźnienia zapewne ktoś zamiast mojego kalendarza wydrukował sobie inny...chlip chlip... mam tylko nadzieję, że Mikołaj przyniesie mi pod choinkę nowy sprzęt, abym mogła spokojnie prowadzić bloga. W tej chwili mogę tylko ubolewać nad złośliwością rzeczy martwych (tak...suszarka do włosów też mi się popsuła...)
W grudniu wrzucam tylko jedną kartę, bo nie udało mi się zrobić nic więcej. Dodałam też listy i kartki z plannera, może ktoś wykorzysta.
Jeśli chcecie poczytać o przedświątecznych przygotowaniach i porządkach zapraszam tutaj :)
W grudniu wrzucam tylko jedną kartę, bo nie udało mi się zrobić nic więcej. Dodałam też listy i kartki z plannera, może ktoś wykorzysta.
Jeśli chcecie poczytać o przedświątecznych przygotowaniach i porządkach zapraszam tutaj :)
Truskawkowe love Le Petit Marseillais
....Ja Monika - autorka bloga doskonalapanidomu.blogspot.com - Ambasadorka Le Petit Marseillais, uroczyście obiecuję sama sobie, że codziennie będę się cieszyć drobnymi, pozytywnymi chwilami, które mnie spotykają. I zamierzam z nich czerpać garściami. Zatroszczę się także o swoją skórę, aby była nawilżona i pachnąca. Będę korzystać z dobrodziejstw natury, bogactwa jej składników oraz zapachów. Zobowiązuję się do zachowania uśmiechu i radości życia, którymi podzielę się ze swoimi najbliższymi. Skupię się na tym, co pozytywne, odnajdując radość i spokój nawet z najmniejszych codziennych rytuałach. Każdego dnia będę dbać o swoje dobre samopoczucie....
Czy sprzątanie może być hygge?
W ciągu ostatnich dwóch lat, internet i księgarnie zalały książki o hygge. Ludzie dwoją się i troją w poszukiwaniu swojej receptury na chwile szczęścia. Hygge to coś czego się nie da sklasyfikować w jednej definicji. To stan umysłu, to otoczenie, miejsce, chwila. Samo słowo wywodzi się z norweskiego - dobre samopoczucie, ale dla każdego hygge jest czymś innym. Dla jednych będzie to odpoczynek pod kocem z kubkiem kawy w ręku, a dla innych oglądanie zachodu słońca nad morzem. Spacer w lesie lub po prostu widok śpiącego dziecka w łóżeczku. Każdy z nas ma prawo znaleźć swoje hygge i nie ważne w czym, ważne by dawało nam chwilę szczęścia.
Kartka z kalendarza - listopad 2017
Chyba większość z nas w tej chwili chce zapaść w sen zimowy. Ot, tak po prostu położyć się w milusich skarpetach, sweterku, pod milusim kocykiem...i obudzić się na przykład w maju, kiedy słonko będzie rozwijać pierwsze kwiaty, a ptaki swoim śpiewem będą informować o zbliżającym się lecie. Ja lubię jesień i lubię zimę, ale taką z obrazka. Jesień pełną kolorów i zapachów, a zimę zasypaną śniegiem i roztaczającą się mroźną ciszą dookoła. Póki co za oknami mam straszną wichurę, w górach opady śniegu, a nad Bałtykiem sztorm. Rada na dziś - zrobić sobie dobrą kawę i przeczekać. Wiecie co ja robię w listopadzie? kupuję już rzeczy na gwiazdkę. Drukujcie więc kartkę z kalendarza i zaplanujcie ten miesiąc.
Żelazko w ruch - para buch!
Żelazko - niby taka zwykła rzecz. Chyba każda pani domu ma w domu, choć wiem, że nie każda używa :) Ja nie wyobrażam sobie nie prasowania rzeczy. Po wysuszeniu zawsze prasuję wszystkie rzeczy córek, swoje i męża niektóre. Często prasuję rzeczy tuż przed samym ich założeniem, bo niestety w szafie się pogniotły np. koszule.
Żelazko kupiłam sobie dobre i firmowe, ale już po kilku miesiącach byłam niezadowolona. Przypalona i żółknąca stopka, za duży ciężar. No ale to taki produkt, który wymieniamy dopiero jak się zepsuje. Tak więc prasuję z zaciśniętymi zębami, czekając aż moje żelazko padnie.
Będąc w społeczności trnd.pl mam ostatnio możliwość testów nowego żelazka Philips PerfectCare Elite Plus. Żelazko o którym mówię to żelazko ze stacją parową, pionowym wyrzutem pary i innymi bajerami, o których postaram się Wam napisać w skrócie.
Kartka z kalendarza - październik 2017
Od kilku dni mamy jesień kalendarzową. Od dwóch dni mamy piękną, złotą jesień za oknami. Błękitne niebo, złocące się liście i piękne słońce, które jeszcze próbuje nam przypomnieć letnie dni. Fani grzybobrania mają szczęście w tym roku, bo grzyby dopisały jak nigdy. Amatorzy jesiennych wycieczek w Bieszczady powinni być równie zadowoleni, bo to chyba najpiękniejszy moment na piesze wycieczki. Tak więc oficjalnie rozpoczynamy piękną, polską, złotą jesień. Zapraszam do pobrania październikowych kartek z kalendarza. Miłego planowania!
Kosmetyki dla Twojego domu - MillClean
My Polki bardzo dbamy o swoje mieszkania. Remontujemy je non stop, dekorujemy najmodniejszymi dodatkami, sprzątamy na błysk. A czy kupując chemię czyszczącą do domu kierujemy się trendami i modą? Czy wybieramy produkty te co zawsze, czy może sięgamy po co raz lepsze, nowocześniejsze i ładniejsze?
Powiem Wam szczerze, że opatrzyły mi się już niektóre produkty. Od wielu lat to samo opakowanie, ten sam zapach. Co z tego, że jest świetny? Nudzi mnie to już. Chcę mieć coś fajnego, innego. Chcę by po umyciu podłóg w domu pachniało ładnie i oryginalnie, a nie tak jak w firmowej łazience. Chcę, by każdy kto wchodzi do mojego domu mówił " ale ładnie pachnie, co to?" a nie " o! myłaś właśnie toaletę"
Czy mam duże wymagania? Chyba nie. Jako co raz bardziej świadome klientki oczekujemy, wymagamy i mamy do tego prawo. Przy tak dużej konkurencji na rynku środków czystości, pora zacząć się wyróżniać.
Mill Clean - pewnie zauważyliście na moim instagramie te śliczne butelki, niczym słodkie napoje. Urzekły mnie swoimi kolorami i zapachami. To kosmetyki dla domu. Brzmi zachęcająco, prawda? Ostatnio miałam przyjemność testować kila z nich i chętnie podzielę się z Wami swoją opinią.
Powiem Wam szczerze, że opatrzyły mi się już niektóre produkty. Od wielu lat to samo opakowanie, ten sam zapach. Co z tego, że jest świetny? Nudzi mnie to już. Chcę mieć coś fajnego, innego. Chcę by po umyciu podłóg w domu pachniało ładnie i oryginalnie, a nie tak jak w firmowej łazience. Chcę, by każdy kto wchodzi do mojego domu mówił " ale ładnie pachnie, co to?" a nie " o! myłaś właśnie toaletę"
Czy mam duże wymagania? Chyba nie. Jako co raz bardziej świadome klientki oczekujemy, wymagamy i mamy do tego prawo. Przy tak dużej konkurencji na rynku środków czystości, pora zacząć się wyróżniać.
Mill Clean - pewnie zauważyliście na moim instagramie te śliczne butelki, niczym słodkie napoje. Urzekły mnie swoimi kolorami i zapachami. To kosmetyki dla domu. Brzmi zachęcająco, prawda? Ostatnio miałam przyjemność testować kila z nich i chętnie podzielę się z Wami swoją opinią.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







